Ostatnie posty

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą styl życia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą styl życia. Pokaż wszystkie posty

Jest takie stare powiedzonko: "Gdy się kończy sezon turystyczny, to nie wiesz za co się zabrać - czasu masz dużo, gorzej z pieniędzmi". Generalnie, to w ogóle nie stare, dopiero co je wymyśliłam, ale najlepiej obrazuje mój teraźniejszy stan umysłu. Gdy szydełkuję (aktualnie skończyłam koc, który robiłam kilka jesieni pod rząd uffff i robię teraz mitenki), to coś oglądam w tle. Najczęściej są to filmy z lat 40-tych i 50-tych. Gdy oglądam, to zawieszam się na strojach i ... muszę koniecznie zacząć poszukiwania "czegoś podobnego" w internetach. Kończy się na tym, że uświadamiam sobie, iż aktualnie mnie nie stać i oglądam wtedy wyłącznie obrazki.

W niedzielę oglądałam zamknięcie już XXIII Igrzysk Olimpijskich. Oglądając zaczęłam się zastanawiać jak zimowe igrzyska wyglądały wcześniej - bez telewizji i efektów komputerowych,  jaka moda wtedy obowiązywała na przykład dla łyżwiarek, a jak ubierali się ludzie na trybunach, czym w tym konkretnym roku żyli, co słuchali i oglądali?
 Zapraszam więc w szybką podroż w czasie do 1924 roku.  Nastrój za oknem jest  jak najbardziej odpowiedni. Zima nie chce ustąpić wiośnie.

1924 - IGRZYSKA OLIMPIJSKIE w CHAMONIX, FRANCJA

Oficjalne plakaty: 



O igrzyskach:


*I Zimowe Igrzyska Olimpijskie odbyły się pod nazwą Tygodnia sportów zimowych. Dopiero w 1926 na sesji MKOl w Lizbonie impreza otrzymała nazwę I Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Zawody odbywały się od 25 stycznia do 5 lutego 1924 r.
*Prawie całkowicie były zdominowane przez mężczyzn. Na 314 zawodników tylko 13 kobiet!
*Najmłodszą zawodniczką była jedenastoletnia norweska łyżwiarka figurowa Sonja Henie. Podczas igrzysk zajęła 8 miejsce, ale później została trzykrotną medalistką olimpijską i po zakończeniu kariery sportowej została aktorką w Hollywood! Zagrała w 15 filmach. Najbardziej znany to "Serenada w Dolinie Słońca" .
*Zamiast biathlonu był tzw "bieg patrolowy".
* Polska reprezentacja była obecna, składała się z siedmiu zawodników i jednej zawodniczki - Elżbieta Ziętkiewicz jako skoczkini narciarska. Niestety Międzynarodowy Komitet Olimpijski zakazywał wtedy wzięcia udziału w tych zawodach kobietom.
Najlepszym wynikiem Polski było 8 miejsce łyżwiarza szybkiego - Leona Jucewicza.

Sonja Henie


http://gallica.bnf.fr
Moda w 1924 roku
"Kloszowa linja płaszcza podnosi smukłość ich nóżek, a przylegając;y fason kosljumu uwydatnia gibkość całej postaci. To też snują się po mieście ich sylwetki jak ucieleśnienie kobiecego wdzięku, ciągnąc za sobą spójrzenia męskie spragnione ciepła. " - "Pani"  styczeń 1924 r.






http://gallica.bnf.fr

http://gallica.bnf.fr

http://gallica.bnf.fr

http://gallica.bnf.fr




Dodatki:









 Męska moda:



W Polsce w 1924 r.
*na początku roku apogeum hiperinflacji, 1 dolar USA = 10 250 000 marek polskich a w kwietniu marka polska zostaje zastąpiona złotym polskim, tzw. reforma walutowa Władysława Grabskiego;
*Stefan Żeromski skończył pisać "Przedwiośnie" (kto czytał jako lekturę obowiązkową - ręka do góry), a Władysław Reymont otrzymał literacką nagrodę Nobla.

Na świecie w 1924 r.
*najpopularniejsza melodia "Błękitna rapsodia" Gerorge'a Gershwina;
* najbardziej kasowy film "Morski jastrząb";
* w Związku Radzieckim umiera Lenin i Stalin przejmuje władzę;
* Adolf Hitler siedzi w więzieniu i pisze "Main Kampf";
*  Mahatma Ghadi zostaje zwolniony z więzienia ze względu na zły stan zdrowia;
*powstał IBM (ang. International Business Machines Corporation; potocznie zwany Big Blue), jeden z pierwszych koncernów produkujących najpierw maszyny liczące, potem komputery;
* powstało przedsiębiorstwo Mercedes-Benz;
* został wysłany pierwszy telefaks.

Kolejna podróż w czasie, już wkrótce!
Naprawdę nie wiem, jak to się stało, że już połowa sierpnia... Wakacji tak jakby i nie było. Opaleniznę w tym roku mam stricte przewodnicką - opalone ręce, dekolt i stópki, czyli widać jakie buty najczęściej nosiłam podczas pracy. Poza tym nic. Twarz lekko piegowata, wszystko inne blade jak śmierć.
Można by powiedzieć, że tak zdrowiej i bardziej vintage :) ... Często słyszymy, że moda na opalanie pojawiła się po wojnie lub w latach 50-tych, wraz z nadejściem mody na bikini. Jak się okazuje, to jest powszechnie powielany mit. Opalanie było bardzo modne w międzywojniu i wtedy też przesadzano z częstotliwością wystawiania się na słońce.
Zapraszam do przeczytania felietonu z 1938 r. pod tytułem:

"UŚMIECHY PLAŻY"
pisownia oryginalna



 "Życie na plaży opromienia uśmiech słońca, w którego gorącem złocie pulsuje ono w rytm odwiecznej pieśni morza — tak, jak w takt jazzbandu  kół pociągu, biegnącego po szynach, płynie życie jego co dnia zmieniających się miesz­kańców.
Plaża jest królestwem ludzi wesołych, któ­rzy na złocistym dywanie jej piasków starają upodobnić się do bogów starożytnej Hellady.
Dyktatorem plaży jest słońce. Złote pro­mienie słoneczne nadają życiu na plaży jedyny sens — obronzowienie skóry. Człowiek na plaży, zwany w języku po­tocznym Indjan „bladą twarzą", jest czemś niesłychanie nieprzyzwoitem . Białość skóry wśród bronzu i czerni jest czemś wręcz prowokującem.


"Żółtodziób" lub raczej „białodziób", któ­ry przyjechał dopiero z miasta i pokazuje  na plaży swą bielutką skórę — jest po prostu „shocking". Człowiek taki czuje na sobie spojrzenia wszystkich ludzi dobrze obronzowanych i radby się pod piasek zapaść. Ma ochotę jak struś włożyć głowę do piasku, by nie widzieć ironicznych spojrzeń sąsiadów, któ­rzy wyciągają z dumą swe opalone od wielu pokoleń ciało. Jest to po prostu „nuworisz" plaży, intruz. Intruz taki czerwieni się ze wstydu, wybiera najbardziej osłonecznione miejsce i stara się opalić. A gdy po paru dniach schodzi zeń skóra — wydaje mu się, że jest najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.

Był kiedyś modny przebój, zaczynający się od słów: „Dla ciebie chcę być biała". Ten przebój na plaży jest stanowczo nieaktual­ny. Tu śpiewa się: „Dla ciebie chcę być czarna".

Poza opalaniem się na plaży flirtuje się i kąpie. Aby flirtować, należy znaleźć odpowiedni objekt. Aby się kąpać, trzeba znaleźć miejsce w morzu. Są miejscowości, w których łatwiej jest poflirtować, niż wy­kąpać się.
Flirt nad morzem do niczego nie zobowią­zuje. Ma to swoją bardzo dobrą stronę. Dzięki temu mogą flirtować wszyscy ze wszystkimi. Po przyjeździe do miasta nie poznajemy przeważnie naszych partnerów z nad morza, gdyż widywaliśmy ich wyłącznie w kostjumach kąpielowych. Przez dziesięć mie­sięcy spotykamy się z nimi na ulicy, mijamy ich obojętnie, a gdy potem znajdziemy się nad morzem, poznajemy ich po kolorze skó­ry, znakach szczególnych, znamionach na plecach.
Na plaży oceniamy ludzi według wyglądu ich ciała. Im piękniej jest obronzowione, tem wyżej cenimy jego właściciela.


 Potem przez jesień odbywa się odbronzowywanie bohaterów nadmorskich. Bogowie helleńscy siadają przy biurkach bledną, sta­ją się zwykłymi cherlakami, na których nikt nie zwraca uwagi. Lecz gdy nadejdą znowu ciepłe słoneczne dni, wtedy wracają do swe­go królestwa wody, piasku i słońca. Tam są prawdziwym i bogami."

I piosenka tygodnia  - Anna Chevalier "Reri" - Dla ciebie chcę być biała.
Retro gotowanie powraca! Wszystkie przepisy z 1938 r., będą pojawiać się co tydzień.


PISOWNIA ORYGINALNA

ZUPA Z RABARBARU - 50 dkg rabarbaru wymywa się pod bieżącą woda. następnie kraje w cienkie kawałki wraz z łupką, poczem gotuje się je z dodatkiem l,5  litra wody. kawałka cynamonu i skórki cytrynowej. Rozgotowany rabarbar przeciera się przez włosiane sito, słodzi wedle podobania, zagotowuje, podprawia łyżeczką mąki ziemniaczanej, rozkłóconej z kieliszkiem wina. Zagęszczoną w ten sposób zupę wlewa się gotującą na żółtko, roztarte w wazie z łyżeczką deserowego masła. Do zupy podaje się osobno słodkie" grzaneczki lub makaroniki migdałowe.

KOMPOT Z RABARBARU  - gotuje się w nowoczesny sposób tak: o,5 kg łodyg wymywa się, kraje w małe kawałki, następnie zasypuje 25 dkg cukru i odstawia na pół godziny. Rabarbar zagotowuje się następnie w szczelnie zamkniętem naczyniu, wstawia zaraz po zagotowaniu do skrzynki samowarka i pozostawia w niej przez godzinę. Po wyjęciu studzi się kompot i podaje przybrany konfiturami. Z braku skrzynki samowarka, którą można w każdem gospodarstwie własnym przemysłem a małym kosztem sporządzić, owinąć należy naczynie w gazety i ciepłą chustkę i pozostawić przez 2 godziny w spokoju. W ten sposób gotowany kompot z rabarbaru pozostaje w całości i zachowuje aromat.

MŁODY SZPINAK  Z  ŚMIETANĄ - 0,5 kg młodego szpinaku płucze się dokładnie i osącza na sicie. W rynce kamiennej rozpuszcza się 5 dkg masła i wrzuca potrosze osączony z wody surowy szpinak. Listki miękną w maśle i puszczają sok, w którym się duszą przez pół godziny, poczem dodaje się 4 łyżki gęstej śmietany, troszkę soli i łyżeczkę siekanej, zielonej pietruszki, zagotowuje i podaje z sadzonem i jajami lub parówkami.



RYŻ  ZAPIEKANY  ZE SZPINAKIEM  -15 dkg ryżu praży się z łyżką masła na ogniu, aż nabędzie złotawego koloru, poczem zalewa się go rosołem i dusi na sypko. 1/4 kg szpinaku przyrządza się na gęsto, miesza z ryżem , dodaje dwa utarte żółtka, troszkę soli i pieprzu oraz łyżkę parmezanu. Masę dobrze wymieszaną nakłada się do rynki, natartej masłem i wysypanej bułeczką, kropi masłem i w stawia do gorącego piecyka na pół godziny. Potrawę tę podaje się, jako jarskie danie dla siebie lub jako dodatek do dań mięsnych.

PRZYSTAWKA  Z  SZYNKI I JAJ - duże a cienkie płaty szynki osmaża się szybko z obu stron na maśle, poczem zawija się w nie jaja na półtwardo ugotowane i ze skórki ostrożnie obrane. Roladki te układa się na ogniotrwałym półmisku, otacza ryżem, posypuje się parmezanem lub innym tartym serem, kropi masłem i wstawia na 10 minut do gorącego piecyka.

PSTRĄGI - które mają być gotowane „na niebiesko", należy nabywać żywe, trzymać je w wodzie, a zabijać tuż przed gotowaniem, inaczej nie nabędą po gotowaniu ładnego koloru, który powstaje przez ścinanie się śluzu, znajdującego się na skórze ryby. Wodę z solą należy zagotować i trzymać w stanie warzenia; pstrągi zabija się przez uderzenie trzonkiem noża w głowę, następnie rozcina się ostrym nożem ryby, prowadząc nóż w kierunku od naciętej szyj i do ogona, aby zaraz wypatroszyć, szybko zanurzone w wodzie. Oczyszczone ryby układa się na ruszcie wanienki ciasno, jedną obok drugiej, grzbietem do góry, pozostawia przez 15 minut, aby zesztywniały, potem zalewa gotującym octem , tyle tylko, aby ryby nabrały niebieskiego koloru, następnie dolewa się ostrożnie brzegiem naczynia wrzącej wody z solą tak, aby woda rybę przykryła . Wanienko z rybą przykrywa się lekko papierem i pozostawia na piecu w takiem miejscu, gdzie woda będzie miała temperaturę bliską wrzenia, lecz nie będzie się gotowała, inaczej skóra na rybie popęka. Po trzech kwadransach ryba jest ugotowana, poznaje się to po oczach ryby, które wyglądają w tedy, jak białe, wystające paciorki. Ryby. wyłożone ostrożnie na ogrzany półmisek, nie tak ciasno jak się gotowały , przekłada się zielonem i gałązkami pietruszki. Osobno podaje się sos holenderski lub tylko rumiane masło. Są smakosze, którzy używają do pstrągów tylko surowego masła, twierdząc, że każdy inny dodatek psuje wytworny smak pstrąga. Chcąc rybę te podać na zimno, nie należy jej wyjmować z rosołu, lecz trzymać ją w nim aż do podania, nawet przez 2— 3 dni, oczywiście w lodowni lub chłodnem miejscu. Do zimnego pstrąga podaje się ocet i oliwę lub sos majonezowy. Uwaga: ryby należy przechowywać w naczyniu szklanem lub porcelanowem,  nigdy w metalowem .

PIECZONE  PIEROŻKI   Z MASĄ ORZECHOWĄ - 15 dkg masła, 15 dkg dobrze wyciśniętego sera i 15 dkg mąki. daje się na deskę i zarabia szybko za pomocą szerokiego noża, nie dotykając ręką na tęgie a gładkie ciasto. Przez pół godziny powinno ciasto spoczywać, poczem się je wałkuje na grubość grzbietu noża, wykrawuje większą foremką od pączków okrągłe placuszki, nakłada na środek każdego łyżeczkę masy orzechowej, formuje pierożki zlepiając brzegi białkiem, bez naciskania palcami. W gorącym piecyku pierożki silnie narastają. Po wyjęciu posypuje się je suto cukrem pudrem z wanilją. Masę orzechową sporządza się z mielonych orzechów i cukru w równych ilościach: gorącą śmietanką zarabia się orzech z cukrem na gęstą masę.
audiovis.nac.gov.pl
Krótki artykuł o przyjęciu urządzonym w ogrodzie Ministerstwa Spraw Zagranicznych, który wtedy mieścił się w Pałacu
Brühla przy ul. Wierzbowej 1 (obecny plac Józefa Piłsudskiego) i był uważany za jeden z najpiękniejszych warszawskich pałaców. Został wysadzony przez Niemców po Powstaniu Warszawskim.

Ambasador francuski Jules Laroche (z prawej).

Pisownia oryginalna
"Światowid"  1933 r.

"Przyjęcia, urządzane przez ministra Spraw Zagranicznych dla akredytowanego w stolicy Korpusu Dyplomatycznego i najwytworniejszego towarzystwa miejscowego, nie są w dzisiejszych czasach niczem nadzwyczajnem. Ale p. min. Beckowa, małżonka kierownika naszej polityki zagranicznej, łączy w godny najwyższego uznania sposób te obowiązki reprezentacyjne z propagandą polskiego przemysłu i polskiego folkloru.
Wojewoda warszawski Jaroszewicz w rozmowie z grupą pań. U góry:  Dostojna gospodyni w pośrodku oraz pp. poseł duński Wulfsberg-Host z małżonką i mjr. Łubieński. audiovis.nac.gov.pl

Sama ceniąc bardzo wysoko ten dział naszej wytwórczości, postanowiła zapoznać z nim również i panie z miarodajnego towarzystwa stołecznego. W tym celu urządza p. min. Beckowa od czasu do czasu w apartamentach Ministerstwa Spraw Zagranicznych, a gdy sezon sprzyja, i w jego pięknym ogrodzie przyjęcia, które posiadają podwójny urok: gromadząc najwytworniejsze towarzystwo, są zarazem pokazem eleganckich tualet z polskiego jedwabiu, które tem piękniej wyglądają na tle salonów lub ogrodu, udekorowanych tkaninami i ceramiką polską.

Premier Jędrzęjewicz (całkiem na prawo) i min. Spraw Zagr. Beck.
 Korzystając z pierwszych dni prawdziwej wiosny, przyoblekającej ogród Ministerstwo Spraw Zagranicznych, w przepiękną szatę, p. min. Beckowa urządziła 28 maja br. „garden party“, która niewątpliwie na długo pozostanie w miłej pamięci wszystkich, którzy mieli zaszczyt w niej uczestniczyć."

audiovis.nac.gov.pl

Nudzicie się czasami? Według "Mojej przyjaciółki" z 1937 r. aby się nie nudzić trzeba poświęcić czas na myślenie w samotności, czytanie z planem a także rozmowę ;). Zapraszam do przeczytania całego artykułu.



Jak zaradzić nudzie? Czyli - więcej myśli!
"Moja przyjaciołka" 1937 r.
Pisownia oryginalna

"Kobiety, które uskarżają się na nudę, bez względu na to, czy są paniami domu, czy pracują zawodowo, nie umieją inaczej jej zaradzić, jak rzucając się w wir rozrywek, zabaw, lub stwarzając sobie całą masę obowiązków towarzyskich, na które z kolei znowu się narzeka.
Dlaczego narzeka?

Oto towarzyskie obcowanie daje tylko pewną sumę wyobrażeń i wrażeń, które, o ile są wartościowe mogą służyć za pożywkę myśli, ale najczęściej i w przeważającej masie są jak obrazy w kalejdoskopie przemijające, nieuchwytne, o ile nie wręcz bezwartościowe.
Nie ma w tym myśli. A zatem przekonywujemy się, że nuda, ten najgorszy wróg naszej radości pochodzi nie skądinąd, jak tylko z braku myśli.

Znane nam dobrze uczucie pustki myślowej. Cóż powiedzą na to ludzie, tzw. zapracowani? Jakże często słyszy się z ust Pani domu: nie mam czasu nawet pomyśleć, a jednak się nudzę a więc znowu nuda z braku myśli.
Czy można pracować, nie myśląc? — zapyta ktoś. Można i jak niestety często się tak robi! Życie nasze zewnętrznie rzadko idzie w parze z wewnętrznym i gdy pierwsze nie zaspakaja drugiego, tworzy się pustka, powstaje nuda.



I gdyby rzeczywiście mogło zabraknąć nam czasu dla życia wewnętrznego, a więc dla myśli, byłoby źle. Miejmy jednak nadzieję, że nie czasu lecz umiejętności myślenia nam brakuje. Człowiek przychodzi na świat bez urojeń, bez kompleksów, zdolny do czynienia spostrzeżeń, wyciągania wniosków czyli myślenia samodzielnego.
Niestety, naprawdę myślimy jako dzieci do kilkunastu lat. Potem (nie licząc wyjątków) jeżeli wyższe studia nie przedłużają tego okresu — zaczyna się korzystania z myśli cudzej, dajemy się wieść biernie, a z umysłu korzystamy tylko w celach praktycznych. Robimy pieniądze, zdobywamy stanowiska, lub bawimy się, a wtedy już nie myślimy. Czyli, że życie niosąc nas na swej, fali przeszkadza nam myśleć.

Czy możemy temu zaradzić? Jesteśmy przecież obdarzeni wolą, a z nią łączy się ściśle myślenie. Jeżeli zechcemy, zorganizujemy sobie życie tak, by dostarczało nam materiału i żeby w dniu pozostało nam przynajmniej 30 minut na „myślenie".
Trzy czynniki mogą nam przyjść z pomocą bardzo wydatnie: Samotność, czytanie, rozmowa.
Nie będę się zatrzymywała na przykładach wielkich twórców, filozofów czy apostołów, którzy odsuwali się w zacisze samotności, aby myśleć.

Rzecz od najdawniejszych czasów poprzez legendy i fakty historyczne doskonale znana.
Zwróćmy się od razu do częstych pragnień przeciętnego śmiertelnika w dniu poprzednim. Nie zawsze uświadamiamy sobie, dlaczego z taką przyjemnością odbyliśmy jakąś samotną przechadzkę, dlaczego doznaliśmy miłego zadowolenia, gdy pozostaliśmy sami w domu, albo gdy możemy odosobnić się chwilowo w własnym pokoju. Otóż było to i jest niczym innym jak pragnieniem samotności, która separując nas od wielu wrażeń zewnętrznych, sprzyja myśleniu.

Pragniemy myśleć.
Czyniąc zadość temu pragnieniu, trzeba tak zorganizować sobie życie, żeby mieć dla siebie godzinę samotności, a wreszcie, żeby ją odpowiednio dla swego życia duchowego, dla naszej, kultury umysłowej wykorzystać.
Zwykle nasze zawodowe zainteresowania, jeżeli nie są bardzo wybitne, stają się obowiązkiem, od którego chętnie uciekamy w chwilach wytchnienia, pragnąc dla myśli innej pożywki. Wtedy mogą wystąpić rozmaitego rodzaju amatorstwa, najczęściej uwidocznione przy wyborze książek.
Tu spotkamy się z drugim czynnikiem, który ma wspomóc naszą myśl: z czytaniem.
Żyjemy w czasach, kiedy zdaje się, że każda myśl, każde słowo mniej, lub więcej mądre krzepnie natychmiast w dziele. Istna powódź książek, przeróżnych i najrozmaitszych pism. Jesteśmy oślepieni i przerażeni ich mnogością.



Co czytać? co wybrać? Wszystko? — najczęściej tak się robi. Czytamy nie tylko wszystko, bez wyboru, ale i jak? Pochłania się treść, akcję najczęściej powieści, których tytuły i autorów zapomina się już następnego dnia.
Czytamy z nudów, żeby „zabić czas", żeby „oderwać się", czytamy żeby... nie
myśleć.
Bronimy się przed tą naturalną potrzebą, bo już myśleć nie umiemy. — rezultat taki, że z gorzkim zniechęceniem odwracamy się od wszelkich, wysiłków umysłowych, idąc znowu na lep powierzchownych, łatwych emocyj, lektur mało wartościowych.

Otóż przede wszystkim należałoby zakreślić sobie jakiś plan, a jeżeli tego uczynić nie można, starajmy się uświadomić sobie podczas czytania swój własny stosunek do przedmiotu. Wtedy na pewno pobudzimy swoją własną myśl, usuwając czcze uczucie pustki mózgowej.
Myśleniu w sukurs przyjść może i powinna rozmowa, ale tylko wtedy, gdy partnerzy są zgodni w intencji myślenia.
Niestety, rozmowa stała się bardziej niesprzyjająca myśli, niż bezładne czytanie. Przypomnijmy sobie czcze gadaniny w klubach, „ryzykowne" rozmowy okraszone dowcipem podczas zabaw, a już wręcz nudne rozmowy na zebraniach towarzyskich, przy stołach, gdzie utrzymuje się wciąż zwyczaj prowadzenia sześciu rozmów, gdy jest 10 osób.

Więcej więc myśli, a będzie mniej nudy!"
Kontynuujemy cykl "My kobiety między sobą".

"Czytelniczki korzystające i piszące do działu prosimy o podawanie swego adresu potrzebnego nam do wysyłania ofert, listów, dodatkowych zapytań i t.p. Dyskrecja zapewniona."

Wszystkie rady pochodzą z "Mojej Przyjaciółki" 1939 r.
Pisownia oryginalna



KURACJA ODCHUDZAJĄCA
„Zmartwiona młoda mężatka.: Waży Pani 90 kg   i pragnie Pani schudnąć. Otóż należy ograniczyć dowóz węglowodanów do organizmu, gdyż te w ustroju  przechodzą w tłuszcz; usunąć więc z diety mączne gęste zupy. Dieta winna być bogata w białko, gdyż ono do pewnego stopnia zwiększa przemianę materii. Jarzyny można konsumować w ilości 300—400 g dziennie. Niektórych strączkowych jarzyn (soczewica, groch, bób, ryż), jako zawierających dużo kaloryj, nie należy używać. Jeść natomiast jarzyny małokaloryjne: kapustę białą i czerwoną, szpinak, marchew, brukiew, pomidory, ogórki.  Powyższe dotyczy również owoców, które można podawać w ilości 300 g dziennie. Nie podawać orzechów i migdałów, jako zawierających dużo tłuszczu. Ilość płynów ograniczyć do 1 i pół 1. dziennie.
Niekiedy można podawać mleko.
Dla orientacji podaję Pani schemat diety:
1-e śniadanie: kawa, niesłodzona herbata, 100 g chudego mięsa.
2-e śniadane: filiżanka mięsnego bulionu (bez tłuszczu). 200 g owoców albo 1 jajo, względnie szklanka stołowego wina.
Obiad: czysty mięsny bulion, 200 g chudego mięsa, 200 g jarzyn, 25 g chudego sera.
Podwieczorek: kawa, niesłodzona herbata, 150 g owoców = 1 jabłko.
Kolacja: 100 g chudego mięsa, 150 g owoców, 1 jajo.
Przed snem: 150 g owoców i szklanka stołowego wina."

INFORMACJE
„Magdalena z prowincji"
1. Jeżeli słyszy się hymn narodowy przez radio, wstawać nie potrzeba.
2. Kanclerz Hitler do tej pory jest kawalerem.
3. Ludziom starszym zawsze należy się szacunek, dlatego też bez ujmy dla siebie może Pani babcię koleżanki całować w rękę.
4. Teścia nie potrzebuje Pani całować w rękę.
5. Owszem, może Pani pocałować się z bratem mężł na powitanie, po kilkuletnim niewidzeniu się.
6. Zawsze pierwsza kłania się ta pani, która idzie w towarzystwie męskim. To, że jest starsza od
osoby witanej, nie gra tu roli."

DROBIAZGI NA PREZENT DLA NARZECZONEGO
„Oczekująca".
1. Wyliczę tu Pani kilka drobiazgów, które nadają się na prezent dla narzeczonego oficera. Więc jakiś ładny komplet do pisania, statuetka z marmuru lub brązu, mały obraz dobrego pendzla, srebrne guziki do mankietów, doskonałą książkę lub wreszcie piękną skórzaną teczkę do listów.
2. Na ślub koleżanki proszę sobie sprawić jakąś jasną wełnianą sukienkę krótką, aby mogła ją Pani później nosić na dancing i wizyty popołudniowe. W czarnej sukni nie wypada zjawiać się na ślub młodej osobie.
3. Skromną suknię na zabawy może Pani uszyć z błękitnego crepe-satin, ozdobioną czarnym kwiatem. Natomiast toaletę balową proszę wykonać! z  koronki, tafty, aksamitu lub brokatu, albo tiulu. Ten ostatni jest mniej drogi, za to niepraktyczny, gdyż się szybko przeciera i gniecie. Fason proszę obrać stylowy, pamiętając, aby fryzura była dostosowana do całości."


RÓŻNE ODPOWIEDZI
"Rita."
1. Poplamiony kożuszek oczyści Pani doskonale magnezją i benzyną, rozrobionymi na papkę.
2. Na przedpołudnie modne są płaszcze o kroju luźnym, zaś na popołudnie t. zw. redingote, lub obcisłe płaszczyki u dołu lekko skloszowane. Jako przybranie stosuje się futra, przy czym w roku bież. lansuje moda futra długowłose. Polecić mogę rysie, lisa, baranki strzyżone, popielice, breitszwance.
3. Idąc na ślizgawkę, niech Pani włoży spodnie z ciemnej flaneli i takąż bluzkę, zapinaną na zamek błyskawiczny. Na głowę czapeczka z barwnej wełny, takiż szalik na szyję. Strój ten nadaje się tak dla chłopców jak i dla dziewczynek. Specjalnie zaś dla dziewczynek. Odpowiednia będzie króciutka sukienka, o kroju kloszowym, z wełny lub aksamitu, ewent. obszyta futerkiem.
4. Odpowiedziałam w p. 2.

ODMROŻONE NOGI
„Zapomniana." Na odmrożone nogi polecam Pani zastosować kąpiele przemienne, polegające na zanurzaniu nóg raz do gorącej, raz do zimnej wody na przemian. Po tym smarować odmrożone miejsca maścią „Propidex", albo następującą mieszanina: 8 części jodu, 5 cz. kamfory. 80 cz. terpentyny, 15 cz. terpentyny weneckiej i 120 cz. kollodium.  Zmieszać wszystkie składniki i używać.
 Z domowych środków zaleca się przykładanie drobno usiekanej cebuli, smarowanie żółcią wieprzową, zmieszaną z naftą, moczenie w gorącym kleju stolarskim.

PORADA KOSMETYCZNA
„Lublinianka". Aby osiągnąć piękny biust, należy uprawiać gimnastykę (ruchy jak przy pływaniu); w lecie używać dużo sportów takich jak wioślarstwo i pływanie. Codziennie stosować obmywanie wodą z solą i spirytusem, celem zjędrnienia biustu (na litr wody łyżkę stołową soli i szklankę spirytusu).

PRZEPIS NA KREM
Zmartwiona Ela. 1. Wypieki na twarzy są objawem nerwowości. Radzę wyleczyć nerwy, a dolegliwość zniknie.
Na specjalne życzenie Pani podaję przepis na krem wybielający twarz:
masła kakaowego 65 g
wody utlenionej 25 g
tynktury benzoesowej 10 g
Ucierać, aż dobrze zgęstnieje. Używać na noc.
2. Pyta Pani o sposób na tłuste włosy. Najlepiej pomaga na to oczyszczona benzyna. Kupić ją można w każdej drogerii. Duża butelka kosztuje około czterech złotych i powinna wystarczyć na trzy razy.
Wystarczy zlać całe włosy, trochę pomalować głowę i wytrzeć ręcznikiem do suchości. Jedna uwaga: W tym samym pokoju nie może być otwartego płomienia lub płonącego gazu, gdyż benzyna jest łatwopalna.

WĄGRY
M. Lwowianka. Proszę przeczytać odpowiedź zamieszczoną w b. nr. dla „Lublinianki".
2. O zadawnionych odmrożeniach jest zamieszczony artykuł w nr. 3.
3. Na wągry jest pewien sposób bardzo skuteczny: kąpiele parowe twarzy. Kąpiel przyrządzić następująco: 1—2 łyżek stołowych rumianku zaparza sięw jednej kwarcie wody. Nad parującą wodą trzyma się w pewnej odległości twarz, zarzucając na głowę i garnek ręcznik kąpielowy, aby para nie ulatniała się. Kąpiel taka trwa 3—4 minut. Następnie obmyć twarz w letniej wodzie, potem w zimnej przez 2—4 minut. Po obmyciu wysmarować twarz oliwą lub dobrym kremem. Nadmiar tłuszczu należy zetrzeć po kilku minutach miękkim ręcznikiem. Zabieg taki można wykonać tylko raz w tygodniu, przed udaniem się na spoczynek. Na taki tani i nie trudny zabieg może zdobyć się każda pani, dbająca o czystość swej cery.
Ponadto można stosować również mycie twarzy w gorącej wodzie mydłem siarkowym, rezorcynowym lub boraksowym. Myć należy twarz 2 razy dziennie.

PRZECHOWYWANIE JABŁEK NA ZIMĘ
P. N. G. Sielec. Owoce przeznaczone do przechowania na zimę muszą być z samych późnych,specjalnych zimowych gatunków, nieotrząsane, lecz obrywanie w dzień pogodny i suchy. Jabłka układać w piwnicy, ogonkami do góry, na drewnianych pólkach wyłożonych grubo długą, równą słomą, w pewnych odstępach jedno od drugiego, żeby się nie dotykały wzajemnie. Od czasu do czasu należy je przebierać i usuwać nadpsute, gdyż łatwo się zarażają.

USUNIĘCIE TKANKI TŁUSZCZOWEJ
"Strapiona T. Chcąc pozbyć się nadmiaru tkanki tłuszczowej' na brzuchu, stosować okłady w sposób następujący: serwetkę zmoczyć w zimnej wodzie, skropić spirytusem kamforowym, położyć na miejsce szczególnie otłuszczone, przykryć ceratka, a następnie flanejką i zabandażować. Okłady należy stosować na kilka godzin lub na noc — 3 razy na tydzień.
Nosić obcisły pas elastyczny."

EGZEMA
"P. Anna K- Toruń. Herbatę z bratków polnych można pić przy pryszczach, natomiast przy egzemie polecam Pani stosować jeden z niżej podanych środków:
1. Miejsce pokryte egzema smarować kilka razy dziennie, przez dłuższy okres czasu, roztartymi jagodami żurawin.
2. Nabyć specjalną maść u prof. T. Skalskiego, Kraków. Al Krasińskiego 18. Sposób użycia podany na opakowaniu.
Nuda i ciągłe niezadowolenie w życiu Pani  spowodowane jest chyba brakiem zajęć, gdyż, jak Pani pisze, gospodarstwem domowym zajmuje się mąż. Pani. Dlaczego Pani nie ma dziecka? Moim zdaniem tylko w tym wypadku kobieta zyskuje pełne  zadowolenie z życia, jeżeli zaspokoi swój instynkt ."

CZY MOŻEMY PRZYJMOWAĆ?
(Dyskusja.)
Artykuł p. Hojnackiej, „Czy możemy przyjmować" bardzo mnie zainteresował, ale jeszcze bardziej zainteresowały mnie „cuda", jakich dokonuje p. Hayderowa (art. w nu. 2 „Mojej Przyj." str. 31).
Jestem również żoną profesora gimnazji, nie emerytowanego, lecz w stanie czynnym, z pensją również około 200- zł mieś.
Jesteśmy młodzi,  pobraliśmy się przed 5 laty. Z chwilą zamążpójścia przestałam pracować, by ustąpić miejsce osobie więcej ode mnie potrzebującej — bezrobotnej. 
Mieszkanie mamy 3 pokojowe, dostatnio urządzone i choć nie bez słuszności, uważam się za dobrą gospodynię, (nie zaciągam długów, ani nie kupuję na raty lub kredyt), mimo to nie mogę się pochwalić takimi sukcesami w dziedzinie gospodarstwa jak p H.
Nie rozumiem n. p. jak z pensji tak małej, jaką jest dla człowieka wykształconego pensja 200,— zł, można jeszcze robić zapasy takie, jak: mąkę, cukier, miód, tłuszcz itd., które w sumie dochodzą do centnara. Takich cudów ja już robić nie potrafię.
Skoro ja wydam 40,— zł. na mieszkanie, 15,— zł na służącą, (nie jestem tak silna, by wykonywać wszelkie prace sama) 25,— zł na opal i światło, poza tym opłata radia, abonowanie 1—2 czasopism i na cały szereg innych niezbędnych drobiazgów, to z reszty pensji t. j. około 100,— zł. nie możemy robić tak olbrzymich zapasów, bo z ledwością starczy na wydatki codzienne i na b. skromną garderobę.
Skąd ja n. p. mogę odkładać część cukru z zimy na lato, skoro ja i tak zimą kupuję około 6 kg miesięcznie
Zapasy czekolady, kakao, migdałów, rodzynków itd. to również wydatek kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu złotych, których ja z pensji poświęcić nie mogę.
Nie wspomina p. H. w swych wywodach ile  wychowuje i kształci z tej pensji dzieci?
Byłabym b. wdzięczna p. Hayderowej, gdyby była łaskawa zdradzić tajemnicę, jak się takich „cudów"
dokonuje przez ustawienie odpowiedniego budżetu.
A może poproś tu cała tajemnica polega na tym, te mąż p. H. przez lekcje prywatne (o których p. H w artykule nie wspomina) zarabia drugie 200 zł. A wtedy tajemnica wyjaśniona i nie ma nad czym dyskutować."

Bardzo pozytywny artykuł, w sam raz na sobotni poranek. Przeczytajcie ponownie w poniedziałek, dla wzmocnienia radości i pamiętajcie: ten artykuł ukazał się kilka miesięcy przed II wojną światową! Wszyscy wtedy żyli z dnia na dzień w oczekiwaniu na zbliżającą się katastrofę. Mimo to, dziennikarka "Mojej Przyjaciółki" nawołuje do radości życia, która jak się okazuje, z perspektywy czasu i różnych badań psychologicznych, często była jedyną motywacją do przeżycia w czasach zagłady.

"Moja przyjaciołka" 1939 r.
Pisownia oryginalna

"Życie nie zawsze bywa wesołe, nie zawsze obdarza nas radością i weselem! Po największej części składa się ono z ciężkich i uciążliwych etapów, z walki i trudów, niejednokrotnie bardzo przykrych i bardzo żmudnych. Słusznie ktoś powiedział, że „życie nie jest romansem."

Każdy z nas inaczej się ustosunkowuje do tego życia i do samych przeżyć, jako takich. Każdy z nas inaczej reaguje na pobudki zewnętrzne, inny ma kąt widzenia na różne kwestie. Jednym" słowem dla każdego życie jest inne, odmienne, a to już nie tylko ze względu na swoje formy zewnętrzne, gdyż pozornie życie każdego z nas składa się z obowiązków, trudów codziennych, walki o byt itd. — ale ze względu na naszą interpretację tego życia, na nasze „nastawienie się" do niego, ustosunkowanie i zapatrywania.

Na ogół szarzyzna życia codziennego, te żmudne przeżycia, jakie spotykają nas co dnia nieomal, przytłaczają nas, stwarzają w nas niejednokrotnie wielki zasób goryczy, zawodów, niezadowolenia i chęci wytchnienia i oderwania się od tej szarej, codziennej udręki życiowej, od tej walki o chleb codzienny. Obowiązki codzienne, nałożone na nas, spełniamy mechanicznie, bez zadowolenia wewnętrznego, bez entuzjazmu, jak automaty poruszamy się na tej szachownicy życia, nie wkładając nic ze  siebie — ze swego ,,ja" — w codzienną pracę i obowiązek. Spełniamy ją dla obowiązku - jedynie, z nieodpartej konieczności, dlatego bo „tak trzeba".

I tak mija dzień za dniem, miesiąc za miesiącem, rok za rokiem i wreszcie całe  życie. Stajemy się coraz lepiej i sprawniej funkcjonującymi  automatami, coraz mechaniczniej idącymi zegarami. W tej pracy szarej,  codziennej zatracamy wprost swoje człowieczeństwo, stępia się nasza wrażliwość, stajemy się maszynami — pozbawionymi duszy. Tempo doby obecnej nie pozwala nam na wnikanie w istotę, życia, na zrozumienie go. Żyjemy wprawdzie, ale nie przeżywamy nic dokładnie, gonimy tylko za umożliwieniem sobie „przeżycia" tego życia, walczymy o dobro  swoje i swoich, nie segregując nawet przeżyć i nie sublimując wrażeń, jakie one przynoszą.

 Przyczyną stwarzania z nas automatów — mechanicznie pracujących maszyn, mniej lub więcej sprawnie pracujących, mniej lub więcej umiejętnie i chętnie podlegających prawom życia, jest przede wszystkim — brak entuzjazmu, brak zamiłowania do tej szarej, codziennej  pracy, do tych obowiązków, jakie co dnia  wykonujemy. To właśnie stwarza w nas niezadowolenie, rozgoryczenie i smutek. Smutek jest chorobą — przyczyny jej są psychiczne, lub fizyczne. Brak nam tej radości życia!

Musimy zdobyć się na radość życia! Musimy ją propagować, bez względu na to, jakim to życie jest dla nas — dobrym czy złym,  okrutnym czy łaskawym. Radość życia — musi przeniknąć całą istotę człowieka, we wszystkich przejawach. Ona jest nam również konieczna, jak słońce,  powietrze i woda dla życia fizycznego, jak miłość do życia uczuciowego. Radość życia jest niezbędna dla naszego  ducha - bo go opromienia i pomnaża jego  "jasność", bo ten promienny pokój wewnętrzny, który jest jej dziełem wzmaga i ułatwia czynność intelektualną; dla uczucia — bo serce ludzkie, wyzwolone z paraliżujących kleszczy smutku — szerzej, głębiej i goręcej ujmuje potrzeby drugich i wszystko i wszystkich miłością swą ogrzewa. Radość jest i dla życia fizycznego niezmiernie dodatnim czynnikiem — zachowuje zdrowie i siły żywotne, konserwuje młodość i urodę.



 Czym jest więc radość życia? — Zdrową i prostą świadomością poznania, że życie jest
piękne, że słońce jest ciepłe, że kwiaty są wonne, m dobro i piękno jest szczęściem, a smutek — wrogiem.
Radość życia — to wezbranie w sercu  wielkiego umiłowania, które ogarnia wszystko od najdalszej gwiazdy na błękicie, do najdrobniejszego kwiatka, skrytego w murawie.

Radość życia — to nastrojenie harfy swej duszy na srebrzystą nutę uśmiechu, która drga nawet wtedy, kiedy łza zalśni w ,oczach na chwilę.
Radość życia — to potrzeba umajenia kwiatami wesela, każdej cierpiącej duszy bliźniej. To patrzenie na świat zdrowymi oczyma w zdrowym świetle jasnego dnia. To tęcza na niebie — naszej ziemskiej wędrówki. To siła i dźwignia.
Radość życia — jest darem nieba! Radość ta nadaje tężyznę wewnętrzną —  promienieje wokoło leczniczo i zbawiennie.

Radość oparta na kulcie piękna wewnętrznego. Jak zdobyć radość?... istnieje radość  wrodzona i radość nabyta. Wyrabianie radości to pielęgnowanie estetyki i harmonii  wewnętrznej.

Oto słowa jednego z poetów:
"Do radości
nic wielkiego
mi nie trzeba
trochę nieba
słonecznego
trochę ludzkiej życzliwości —
i czasami...
ciepły promień z oczu drogich,
w które patrzę ufnie, śmiało
a nie z trwogą i ze łzami,
jak na ludzi dla mnie wrogich"...

 Jest hymn do słońca, co w każdej duszy drzemie na dnie. Wyśpiewać musi go do końca... gdzie...? kiedy... Któż wie? I znów przytoczę tu słowa tegoż poety:
„Dusza — to lampa
cudna — szczerozłota,
Lampa bezcenna,
gdzie się Miłość pali
i bezgraniczna za szczęściem tęsknota!
i gdzie się pali Radość promienna,
jak miraż czasem widziana z oddali.
...A czasem lampy takie potrącone
przez nieuwagę czyjąś — zgasną!
Ale to nic, bo wśród gwiazd i one
Zapłoną kiedyś...! i będzie im jasno..." 


Jak więc widzimy Radość życia jest nam konieczną w tej codziennej naszej wędrówce — musimy ją pielęgnować w nas, — musimy ją propagować — musimy ją w sobie wyrabiać i umacniać!

Musimy ukochać naszą pracę codzienną, musimy z entuzjazmem i zapałem spełniać nasze codzienne obowiązki, chociażby były najprostsze i najdrobniejsze. Jaka by to nie była ta nasza praca, musimy ją spełniać ochoczo, z zamiłowaniem, chociażby była najcięższa i najuciążliwsza, chociażby kajdany tej pracy
wżerały się do krwi w nasze ręce, chociażby wywoływała krople krwistego potu na naszych czołach, chociażby los rzuca nam pod nogi same kłody i głazy!

 W każdy ranek dnia codziennego, idźmy do naszych warsztatów ochoczo i radośnie, a nie jak do katorgi i ciężkiej konieczności życiowej, wierzmy, że praca jest błogosławieństwem życia i jego treścią. Ufajmy i wierzmy, że  pracując wytrwale i ochoczo — przyczyniamy się do ogólnego dobra. Każdy z nas jest jednym z mechanizmów, z których składa się wielka machina — ludzkością zwana. Od dobrego funkcjonowania poszczególnych tych kółeczek i  mechanizmów zależy funkcjonowanie — całej machiny, która jest poruszana przez życia tryby.

A wtedy... a wtedy... nie będzie smutku, przytłaczającego nas... nie będzie pesymizmu i niezadowolenia... nie będzie niezgody i samobójstw tyle, co obecnie, nie będzie tyle zawodów życiowych, a Radość Życia zapanuje wszechwładnie!
Stwarzajmy więc Radość Życia!
Zofia Konrad-Oluzińska"
To co mnie najbardziej urzeka w przeglądaniu starych gazet to rady - życiowe, zdrowotne, kosmetyczne, kulinarne. Jestem zachwycona tym, że wszystko wtedy było naturalne, ekologiczne i w zasięgu ręki.
Tak naprawdę w XXI w. przestaliśmy myśleć i powierzyliśmy wszystko koncernom kosmetycznym, farmaceutycznym, a ostatnio i  proekologicznym. Nie szukamy, nie kombinujemy, nie wysilamy się kupujemy gotowce.

W tym cyklu spróbujemy wrócić "do natury" i bardzo prostego sposobu traktowania skomplikowanych problemów.

Wszystkie rady pochodzą z "Mojej Przyjaciółki" 1937 r.
Pisownia oryginalna 


WŁOSY, ZNISZCZONE TLENIENIEM I OWŁOSIENIE RĄK
"R.F. blondynka" Włosów nie radzę w dalszym ciągu rozjaśniać, pozwolić odrastać ciemniejszym, a jasne ścinać — możliwie jak najkrócej, tak, że z czasem będzie Pani miała znów naturalny kolor włosów. W międzyczasie koniecznie trzeba włosy leczyć. Najskuteczniejszym zabiegiem będzie „kąpiel oliwna". Oto jak się ją przeprowadza:
Sposób 1. Zawija się głowę w ręcznik, zanurzony w gorącej wodzie, aby oliwa, którą natarte są włosy i skóra mogła jak najgłębiej przeniknąć.
Sposób 2. Naciera się włosy, ciepłą oliwą i zawija ciasno ręcznikiem.
Obydwa sposoby, dają równie dobre rezultaty.
Pozatem  skarży się Pani na zbytnie owłosienie rąk. Jako środek depilacyjny służyć może skoncentrowana woda utleniona, działa ona bowiem — jak mogła się już Pani przekonać — niszcząco na korzeń włosa, który po usunięciu więcej nie wraca. Środek ten posiada jedną wadę: działa drażniąco na skórę, trzeba go więc stosować ostrożnie i natłuszczać potem skórę.

O PRZYWRÓCENIE JĘDRNOŚCI BIUSTU
"Kochający mąż" Kobieta, która wykarmiła kilkoro dzieci, nie może oczywiście mieć biustu pierwotnie jędrnego. Na wzmocnienie radzę wykonywać masaż ręczny w sposób następujący: opuszkami palców, natłuszczonymi dobrym kremem toaletowym wykonuje się na każdym sutku z osobna ruchy okrężne, lekko ugniatając, w kierunku od dołu ku górze obustronnie. Masaż taki trzeba wykonywać przez kilka minut codziennie przez parę miesięcy.

JAK PRZYCIEMNIĆ WŁOSY
„Czarna Ryśka". Miłymi słowami uznania dla naszego pisma zrobiła mi Pani dużo przyjemności.
Ręce, smarowane gliceryną, stają się mniej suche, skóra nie pęka i robi się gładka i miękka.
Jeżeli chce Pani, by włosy przy myciu nie jaśniały, radzę używać olejku orzechowego. Włosy należy nacierać watą lub szczoteczką pasmo przy paśmie. Olejek zostawić przez noc głowę owinąć w gruby ręcznik, żeby nie poplamić pościeli. Następnego ranka włosy można umyć w zwykły, sposób.

UNIKAĆ DRAŻNIĄCYCH SYTUACYJ
„Wanda — Janettet". Jeżeli narzeczony jest człowiekiem o dobrym charakterze i Pani go kocha, nie należy rozpaczać z racji jego może zbyt gwałtowniej okazywanej zazdrości. Radzę Pani tylko być ostrożną i unikać sytuacyj, mogących dać ewentualny powód do zazdrości. Napewno później narzeczony Pani się zmieni, wyleczy z tej wady, która Panią tak niepokoi i wszystko będzie dobrze.

ZBYT CIEMNE WŁOSY i CZYSZCZENIE ZAMSZOWYCH BUCIKÓW
„Loleńka z Bydgoszczy". Włosy, które Pani ściemniały, proszę, niech Pani spróbuje myć w odwarze rumiankowym, a napewno z czasem o jeden odcień zjaśnieją.
Zamszowe buty czyści się doskonale specjalną gumową szczoteczką, którą otrzyma Pani w każdym większym składzie obuwia.

JAK ZABEZPIECZYĆ KORALE OD PASOŻYTÓW
„Marychna z Białej Podlaskiej". Zapytywała Pani w jaki sposób można zabezpieczyć kolię koralową od pasożytów. Otóż służę radą — przypuszczam, że będzie ona skuteczna.
Kolię należy wymoczyć przez dobę w wódce lub spirytusie, potem zalepić w cieście chlebowym, to znaczy zrobić bułeczkę chleba i upiec; kiedy chleb gotów rozłamać. Tym sposobem uzyskuje się ładniejszy wygląd korali a pasożyty giną. Środek ten stosowany jest na Ukrainie, gdzie korale są często noszone.

JAK PRZYWRÓCIĆ BIAŁOŚĆ KOŚCI SŁONIOWEJ
 „Ela z Siedlec". Aby starym, pożółkłym przedmiotom z kości słoniowej przywrócić ich dawną świeżość i białość poleca się sposobów wiele, ale są one przeważnie trudne i skomplikowane. Z najłatwiejszych na uwagę zasługują następujące: 1) Wytrzeć flanelą namoczoną w terpentynie i wystawić na działanie promieni słonecznych przez kilka dni. 2) Umoczyć w rozwodnionym kwasie siarczanym (Sulphuric. acid.) i następnie umyć. w wodzie. 3) Umyć roztworem jednej części miękkiej wody, używając do tego szczoteczki, poczem umyć starannie czystą wodą.

WINO Z ŻYTA
P. Maria S. Kraków. Podaję Pani poniżej sposób przyrządzenia wina z żyta.
Bierzemy 1 kg. żyta, oczyszczonego dobrze, przemywamy wodą przegotowaną i ostudzoną. Nie należy ziarna moczyć, a poprzestać tylko na obmywaniu, gdyż w przeciwnym razie woda wyługowałaby zbyt dużo cennych składników. Przemyte ziarnko zalewamy 1 litrem roztworu kw. cytrynowego (25 g. kw. cytrynowego w litrze), przyrządzonego na wodzie uprzednio przegotowanej i ostudzonej. W ten sposób pozbędziemy się szkodliwych dla wina drobnoustrojów, gdyż kw. cytrynowy w tera stężeniu jest dla nich szkodliwy. Po 2-4 godzinach moczenia dolewamy 4 litry ulepu, przyrządzonego z 1 kg. cukru i 3/4 litra wody (lub 1,2 kg. cukru i 3,28 litra wody), dodajemy 1 g. fosforanu amonowego i fermentujemy drożdżami Tokaj.
 Polecam - artykuł o "cudownych rusztowaniach" i ich pielęgnacji, który ukazał się w 1938 r. w miesięczniku "Świat pięknej Pani". Dobrze się bawiłam podczas przepisywania :).

PISOWNIA ORYGINALNA
 

"Jedną z najgłówniejszych części ciała naszego jest noga. Wywiera ona arcydoniosły wpływ na całe życie nasze, na naszą sprawność zarówno fizyczną, jak i umysłową i to w codziennej walce o byt oraz we wszystkich poczynaniach naszych (praca, rozrywki, sport i t. p.). A czym jest noga dla kobiety, wie o tym każda z pań, która zdołała już zaobserwować krytyczną ocenę swego uroku w oczach mężczyzn: — pierwsze spojrzenie prawdziwego konesera urody kobiecej zawsze kieruje się przede wszystkim na nogę i dopiero kształt jej decyduje o zasadniczym wrażeniu.
Zdawałoby się więc, że nogę należy otaczać jeżeli nie większą, to co najmniej równą opieką, jak ręce, wzrok, serce, płuca i t. p. Tymczasem ta właśnie część ciała jest najbardziej ze wszystkich organów upośledzona, szczególniej u nas w Polsce, gdzie daleko nam jeszcze do tej dbałości, jaka otaczają swe nogi zwłaszcza paryżanki.

Żeby lepiej zrozumieć, czym jest noga, w krótkości zwrócimy uwagę na jej anatomiczna budowę oraz te zadania, które w podziale pracy całego organizmu nodze naszej przypadły w udziale.

Noga przedstawia sobą cudowne rusztowanie, złożone z 26 pojedynczych kosteczek, dobrze ze sobą połączonych i zespolonych silnymi więzadłami, dzięki czemu stanowi pełne, ruchome oparcie, przeznaczone do dźwigania całego ciała. Z natury rzeczy przeznaczona do wykonywania najcięższej pracy, noga jednocześnie wystawiona jest na największe niebezpieczeństwa i stale pokonywać musi wiele trudności, często wręcz nieprawdopodobnych. Zatem i z tej racji należy jak najstaranniej pielęgnować ów ważny i potrzebny nam organ, posiadający nadto decydujący wpływ na całokształt urody kobiecej.

W miarę rozwoju kultury i postępu techniki coraz bardziej doskonalą się środki i sposoby przeznaczone do ochrony, zabezpieczenia i pielęgnacji nóg. Dzięki temu mamy już, zamiast prymitywnych owijaczy i łapci, dostosowane do pory roku, potrzeb, wymagań higieny, pończochy i buciki. Często jednak zapomina się o wymaganiach zdrowia i higieny, więżąc nogę w szczelnie zamkniętym i krępującym buciku, gdzie, zamiast dopływu świeżego powietrza utrzymuje się stopę przez długie godziny w atmosferze wyziewów, albo też narażając nogę przez niedostateczną ochronę (cieniutkie gazowe i jedwabne pończoszki w zimie) na ujemne wpływy atmosferyczne i ich skutki. Do tego dochodzą skutki bezmyślnych kaprysów mody, którym niewolniczo hołdują nasze piękne panie, dobrowolnie znosząc niesamowite tortury, chodząc, jak na szczudłach, na przesadnie wysokich obcasach, ściskając i wykręcając palce, byleby tylko zmieścić nogę w przyciasny, nieodpowiadający naturalnej formie bucik, z reguły zawsze o numer mniejszy, lub też odmrażając nogi i zaziębiając się przez niedostatecznie od słoty i chłodu zabezpieczające pończoszki i zbyt cienkie obuwie.

W rezultacie palce u nóg, a nawet stopa cała, ulegają zniekształceniu, skóra nogi traci swój normalny wygląd, staje się zwiotczała, nieodporna, w miejscach ucisku obumiera, grubieje rogowacieje tworząc bolesne odciski, zaś z czasem powstają nawet różne stany zapalne, prowadzące bezpośrednio do cięższych, nierzadko nawet nieuleczalnych schorzeń. Niezależnie, każde zaniedbanie nogi wywołuje znane powszechnie pocenie się, które, przybierając na intensywności w miarę nagromadzania się potu, w chorobliwych stanach stopy, rozmiękcza skórę między palcami, tworzy, jak przy oparzeniach, bąble i ranki, powoduje nieznośne swędzenie i t. p.



Z powyższych wywodów łatwy już wniosek: - sprawa obuwia i ochrony nogi z jednej strony, z drugiej zaś racjonalna jej pielęgnacja, stanowią kardynalny warunek troski każdego człowieka o swoje nogi. Tak jak skórę, względnie materiał na rękawiczki, dobieramy odpowiednio do pory roku, dbając o to, by fason jej nie zniekształcał ręki, ani nawet jej nie uciskał, a poza tym nie nosimy rękawiczek stale, bez potrzeby, wystawiając ręce na dobroczynny wpływ powietrza i słońca, zaś zabrudzoną myjemy często, używając odpowiednich mydeł, wcierając odpowiednie kremy, obcinając foremnie paznokcie i t. p., jednym słowem pielęgnując rękę racjonalnie i stale - tak samo postępować należy z nogą.

Obuwie powinno być dostosowane do pory roku, cięższe zimą, lżejsze latem, przy czym sandałki, trepy i t. p. stanowczo uzyskać powinny coraz szersze zastosowanie. Do tego dochodzi racjonalna pielęgnacja nogi, do najważniejszych poczynań której zaliczyć należy następujące 4 zasadnicze wskazania:

UMIEJĘTNE CHODZENIE BOSO. Chodzenie boso podczas ciepłych dni przy każdej okazji wynagradza nodze niedostateczny dopływ powietrza. Jednak ze względu na drażliwość i delikatność skóry chodzenie boso zawsze i wszędzie wywołać może równie niepożądany skutek, jak używanie grubego, niewygodnego obuwia. Odbicie nogi na twardej, nierównej drodze, urazy i skaleczenia, zgrubienia skóry, wszystko to, zamiast upiększyć, może zeszpecić nogę, jak to zresztą ma miejsce wśród ludności wiejskiej, która, oszczędzając na obuwiu, chodzi boso zbyt często i w wypadkach nieodpowiednich.

MYCIE NÓG. Jest to zabieg, narówni z myciem rąk, twarzy i ciała, dokonywany przez higienę i względy zdrowotne. Brudna noga, narówni z brudną ręką, jest rozsadnikiem zarazków i przyczyną licznych chorób. Szczególniej koniecznym jest mycie nóg po każdym ukończonym chodzeniu boso.

Myć nogi należy zawsze starannie i gruntownie co najmniej raz na dzień w czystej, ciepłej wodzie, przy użyciu odpowiedniego mydła, a czasami soli mineralnych, przy czym czynność ta powinna być prawdziwym dobrodziejstwem dla umęczonej chodzeniem stopy.

MASAŻE. Masowanie i nacieranie nogi, szczególniej po kąpieli, nie tylko pozwala na osiągnięcie racjonalnej pielęgnacji skóry, ale i na utrzymanie pożądanej, estetycznej formy zarówno całej nogi, jak i stopy oraz palców u nóg. Pięknie sformowana, zgrabna noga stanowi nie mniejszy powab od ładnej, dotrze wypielęgnowanej ręki.
Masując łydkę, wcięcie w kostce, stopę lub palce, należy jednocześnie wcierać odpowiedni krem lub wazelinę, szczególniej w miejscach starych, urażonych oraz między palcami. Wszelkie zgrubienia i łuszczenia skóry usuwa się również przez masaże i wcieranie wazeliny po uprzednim wymoczeniu nóg w ciągu 10-20 minut w wodzie gorącej z dodatkiem odpowiedniej soli mineralnej. Po takim zabiegu również najłatwiej wycina się wszelkie zgrubienia (odciski) oraz zwiotczałą skórę. Przy bardzo zastarzałym zgrubieniu względnie łuszczeniach skóry pożądany efekt nie zawsze da się osiągnąć po jednym tylko zabiegu, lecz musi być kontynuowany stale, aż do skutku, za każdym razem kapiąc i masując nogi w myśl przytoczonych wskazań.
Ważnym warunkiem pomyślnego wyniku masowania i wcierania tłuszczów odżywczych w stopy i palce nóg jest dokładne osuszenie ich po myciu, w którym to celu najlepiej wycierać nogi natychmiast po wyjęciu ich z wody miękkim, wsiąkliwym ręcznikiem kąpielowym.

OBCINANIE PAZNOKCI. Nie mniej wstrętne i obrzydliwe od brudnych, zaniedbanych i źle utrzymanych paznokci u rąk, są w niechlujnym stanie znajdujące się paznokcie u nóg. To naturalne zakończenie każdego palca winno być utrzymane estetycznie. Największą szkodę właściwej pielęgnacji paznokci u nóg wyrządza nieodpowiednie obuwie, ugniatając i deformując palce i paznokcie oraz powodując dosyć częste ich wrastanie w ciało. Tymczasem nosząc odpowiednie obuwie, kąpiąc stale nogi w odpowiednich warunkach i oczyszczając przy tym paznokcie z brudu szczoteczką i mydłem, wreszcie obcinając je równo tak, jak u rąk, zaokrąglając ku środkowi i ujmując po bokach, by nie wrastały w ciało, — otrzymamy i utrzymamy na stałe inny, bardziej estetyczny wygląd stopy. Podkreślić zresztą należy, że obcinanie paznokci zawsze odbywać się powinno tylko po uprzednim wymoczeniu stopy w letniej wodzie.

Oto są te kardynalne wskazania, których1 przestrzeganie zapewni każdej Pięknej Pani podniesienie jej konicznych walorów urody oraz dobre samopoczucie i zadowolenie własne."

Ciągle i wszędzie powtarzam, że wehikuliku czasu nie ma... A jednak!
Całkowicie przypadkiem, przeglądając różne zdjęcia  na audiovis  parę miesięcy temu znalazłam zdjęcia ze ślubu księcia Adama Michała Józefa Czartoryskiego (31 l.) z hrabianką Jadwigą Stadnicką (24 l.), który miał miejsce 24 czerwca 1937 r. w Nawojowej (powiat nowosądecki).

Czy tylko mi panna młoda przypomina Lady Mary z "Dowton Abbey"?

Zapoznajcie się o to:






I sam ślub w kościele w Nawojowej




A teraz włączamy wehikuł czasu, który znalazłam jeszcze bardziej przypadkowo szukając filmów na Youtube o Adamie Czartoryskim, ale tym z Paryża w XIX w.
Zobaczcie jak wszyscy, których już znacie ożywają ... Tak działa magia kolorowego filmu z czasów międzywojnia, których prawie nie ma.

PRZEJDŹ NA YOUTUBE

Okazuje się też, że w 2013 r.  wyszła książka składająca się z dzienników zdjęć Jadwigi i Adama, wydana dzięki wnuczce Barbarze Caillot Dubus "Adam i Jadwiga Czartoryscy : fotografie i wspomnienia", po którą jutro biegnę do biblioteki, jest w jej zbiorach!
Uwielbiam takie zbiegi okoliczności!