Ostatnie posty


Kontynuuję wpisy o firmie Coro i historii biżuterii.  

Na początek kilka ciekawostek:
- Nazwa "Coro" nie była oficjalną nazwą aż do 1943 r. Kiedy w połączeniu pierwszych sylab nazwisk założycieli Cohn i Rosenberg powstałą nazwa firmy. Cohn umarł w 1910 r., czyli dziesięc lat po założeniu firmy.  Rodzina Rosenberg na przestrzeni lat zawsze podkreślała rolę Cohna w utworzeniu rozpoznawalnej marki.
 - Carl Rosenberg zarządzał "Coro"do 1957 r., aż do swojej śmierci. Potem firmą rządził jego syn Carl, niestety krótko. Umarł po dziesięciu latach.
W 1970 r. Rosenbergowie sprzedali markę właścicielom Richton International. Niestety Richton Int nie był w stanie zarabiać na produkcji biżuterii "Coro"  i w 1979 r. została ogłoszona upadłość marki.

Oznacza to, że jakakolwiek biżuteria z napisem "Coro" ma  przynajmniej 38 lat i jest na sto procent vintage.

Przykłady reklamy "Coro" z takich czasopism jak "Harper's Bazaar" i "Vogue":

lata 40-te "Jelly-belly" 
40-te


1943
1944
1945 r.

1945
 
1946


1946
1947
1947

1953

1955
1956

1957

1958
 Zapraszam na mój Pinterest, gdzie zebrałam jeszcze więcej stron REKLAMOWYCH, a także  najciekawsze PRZYKŁADY broszek "Coro" wraz z patentami od końca lat 30-tych do końca LAT 40-tych.


BUDYŃ A LA RICHELIEU (kuchnia dietetyczna). 50 dkg mięsa cielęcego przepuścić trzy razy przez maszynkę od mięsa, za trzecim razem dodać małą w mleku rozmoczoną bułeczkę. Osobno utrzeć 5 dkg masła z dwoma żółtkami, dodawać zmielone mięso po łyżce, posolić i ucierać razem około 15 minut. Wkońcu dodać pianę z 2 białek i lekko wymieszać. Masę nakłada się do masłem natartej formy lub ryneczki i gotuje na parze godzinę.

BRUKSELKA W SOSIE. Z łyżki świeżego masła i tyleż mąki sporządza się jasną zasmażkę, zalewa zimnym rosołem, rozprowadza na gładki, gęsty sos, zaprawia solą, szczyptą cukru, sokiem cytrynowym i zagotowuje. Ugotowaną i odcedzoną z wody brukselkę wkłada się do sosu i silnie podgrzewa. Na salaterce rozciera się żółtko i miesza patroszę, dodając doń w małych ilościach przygotowaną jarzynę. Podaje się w roncie z przetartych ziemniaaczków, kaszki lub ryżu lub jako dodatek do pieczeni.

AMERYKAŃSKI SOS CHRZANOWY do drobiu na zimno. Kawałek chrzanu i tej samej wagi jabłko utrzeć na drobnej tarce, posolić i pocukrzyć, następnie zmieszać z sokiem z połówki cytryny, z której się też dodaje otarta skórkę i łyżką dobrej oliwy. Utartą masę rozprowadza się sokiem, wyciśniętym z dwu czerwonych pomarańcz. Sos ten jest bardzo pcpularny w Ameryce. Przepis podajemy dla tych Czytelników, którzy na proszą o coś oryginalnego.

PASZTECIKI Z CIASTA ZIEMNIACZANEGO. Przetrzeć przez sito (lub przecisnąć specjalnym przeciskaczem) 18 dkg ziemniaków, dodać póki gorące 14 dkg sypkiej grubszej mąki i 10 dkg surowego rozsiekanego masła oraz 1 jajo. Wszystko miesza się naprzód dużym nożem, później wypracowuje rękami na gładkie ciasto, tworząc mały bocheneczek, który się pozostawia przez pół godzimy w chłodzie, zawinięty w serwetę. Ciasto wywałkowane na grubość pół cm, kraje się w kwadraty, nakłada farszem z mięsa, ryby, grzybów, kapusty i tip., smaruje brzegi białkiem, zawija i smaży na gorącym tłuszczu lub piecze w piecyku, przykryte papierem, aby się paszteciki nie rumieniły; przed wstawieniem do piecyka należy posmarować je żółtkiem. To samo ciasto nadaje się na krokietki do ubierania półmisków z pieczywem lub jarzyną. Do tego celu wałkuje się je na grubość palca, wykrawuje foremką półksiężycową lub inną, smaruje jajkiem i masłem. Piec należy szybko w gorącym piecyku tuż przed wydaniem, gdyż przez dłuższe stanie, tracą swą kruchość.


POTRAWKA Z ZAJĄCA LUB KRÓLIKA. (Civet). Dwa przodki zajęcze lub całego oczyszczonego królika kraje się w małe kawałki, dodaje płucka, serce i wątróbkę, soli i dusi z łyżką drobno skrajanej cebulki, podsmażonej na maśle. Po pół godzinie dodaje się 10 dkg wędzonki, po-krajanej na płatki, pół łyżeczki papryki, szklaneczkę czerwonego wina lub wytrawnego głogowego, listek bobkowy, poprószą się mięso mąką, przykrywa i dusi dalej, podlewając w razie potrzeby rosołem. Sos powinien być dobrze zawiesisty. Potrawkę podaje się otoczoną na półmisku ryżem lub makaronem.


WŁOSKIE ZRAZIKI. Z cielęcego dyszka (piętki) wykrawuje się równej wielkości zrazy, ubija cienko i okrawuje, aby były jednakie. Okrawki mięsa mieli się na maszynce od mięsa, dodaje drobno skrajaną cebulkę, usmażoną na słoninę, podsmaża chwilkę razem, ostudza i dodaje garść parmezanu i 1 jajko. Tą nadzienką pokrywa się zraziki, zawija, owiązuje nitką lub spina spinaczami i układa na maśle w ryneczce, osmaża dookoła, podlewa następnie troszkę rosołu i dusi powoli na kraju blachy. Pod koniec podlewa się ósemką śmietany, wymieszanej z łyżką marmolady pomidorowej, zagotowuje i podaje z ryżem lub makaronem.

SALSEFIA, inaczej czarny korzeń - może też być śmiało nazwana zimowym szparagiem; smak ma delikatny, dla niektórych nawet milszy od szparagów. Niesłusznie widzi się salsefię tak rzadko na naszych stołach, może dlatego, że i na targu nie zawsze się ją spotyka.
Przyprawa tej jarzyny, sposób gotowania i podawania jest ten sam, co przy szparagach, jedynie tylko oczyszczanie daje więcej zachodu. Po oskrobaniu czarnej skórki, należy je natychmiast rzucać do wody, lekko zakwaszonej octem i zmieszanej z troszką mąki. Przez ten zabieg jarzyna pozostaje biała, inaczej staje silę po ugotowaniu zupełnie czarna. Gotuje się ją związaną łyczkiem w słonej wodzie; podaje się podlaną rumianem masłem z bułeczką, dla amatorów z parmezanem.

KREM Z BRUSZNIC (czerwonych borówek). Prędki i tani deser sporządzić można z smażonych brusznic. Przygotowuje się go najmniej na pół godziny przed podaniem i to w ten sposób: na kompotjerę wykłada się kilka łyżek brusznic, licząc kopiastą łyżkę na osobę, następnie zalewa się dobrem zimnem, przegotowanem mlekiem tak. aby były przykryte i miesza lekko, rozcierając nierozgotowane jagódki, poczem pozostawia się wszystko w spokoju na zimnie. Mleko w połączeniu z brusznicami ścina się na gęsty krem, bardzo smaczny i zdrowy. Jako dodatek małe kruche ciasteczka, wafle, biszkopty lub keksy."


Pytanie na koniec, gdzie te salsefie z tamtych lat??? :)

Powrót na bloga zainspirowany przedwojennymi firmami produkującymi biżuterię.

Na pierwszy rzut firma Coro, produkująca w latach 30-tych ogromną gamę świetnej biżuterii na każdą modę i na każdą kieszeń, od tanich ozdób, po najdroższe wyroby.


Firma powstała w 1900 roku jako Cohn and Rosenberg, butik sprzedający bizuterię na zamówienie. W latach 30-tych osiągneła swój szczyt, otworzona została fabryka w Provindence (Rhode Island). W tamtych czasach firma która zatrudniała około 3,5 tysiąca osób.
Różnorodność, umiejętność dostosowania się do trendów oraz ilość produktów uczyniły z niej największego wytwórcę sztucznej biżuterii na świecie.

Asortyment był rożnorodny dostosowany do klienta. I tak dla klienta zamożnego stworzono markę Corocraft, która cechowała się kosztownymi materiałami - przede wszystkim kryształy rhinestone z Europy.




Linia Vendome wprowadzona w 1944 r. była najbardziej ekskluzywną i odniosła największy sukces. 
Zestawy Vendome do tej pory są najbardziej poszukiwane przez kolekcjonerów. 
Inne znane linie to "Pegasus" i "Duettees".

Najbardziej znany projektant pracujący dla Coro, to Adolph Katz. Był on autorem delikatnych broszek kwiatowych "en tremblant" zawierających elementy, które drżały i poruszały się. Natomiast najbardziej kolekcjonowanymi są jego broszki z motywami zwierząt "Jelly Belly", których podstawę stanowił kamień - często kaboszony z kolorowego szkła, albo pleksi jako brzuch zwierzątka.

Pleksiglas - tworzywo wytworzone przez firmę DuPont 1937 r. okazało się skutecznym zamiennikiem dla wielu mineralnych kryształów. Firma Coro używała go głownie jego białej półprzezroczystej postaci do swych broszek "Jelly Belly".

Kolejny znany projektant , to Gene Verecchio, który pozycję głównego projektanta utrzymywał przez 33 lata! Do jego głównych wyrobów należą tzw "duety"  z kameliami, ptakami, kwiatami. Prostokątne dekolty popularne w latach 30-tych, zachęcały do noszenia ozdób podkreślających ich kształt, dlatego też stały się modne klipsy - duety przypinane po obu stronach wycięcia.


Ale najpierw Adolph Katz  opatentował zaziębiający się mechanizm zatrzaskowy "Duette", bardzo podobny do "clipmate" Trifariego, co stało się przedmiotem sporu prawnego - Trifari w 1954 wygrał sprawę po 23 latach, wtedy też powstał zapis o  prawach autorskich w przypadku biżuterii, na tej samej zasadzie jak i inne dzieła sztuki.

Pod koniec lat 40-tych, na początku 50-tych firma skupiła się na wytwarzaniu naszyjników i koczyków z termoutwardzalnego plastiku, które w przypadku tej firmy nie są tak cenione.

Najbardziej poszukiwane są:
- "Jelly Belly", o których już pisałam,
- biżuteria z ruchomymi elementami,
- duety
- meksykańska biżuteria ze srebra.
- podczas II wojny światowej firma wyprodukowała wiele patriotycznej biżuterii, np. białym krukiem uważana jest broszka "Emblemat Ameryk"



Sygnatury: Najwcześniejsze  to litery "CR" lub "Coro" (od 1919 r.).  Sygnatura "Francois" onacza zamówienie dla czołowego klienta, "Coro Craft"- najdroższa bizuteria od 1937 r. aż do II wojny światowej.
Od 1944 r. sygnatura "Vendome". Po drugiej wojnie światowej "Pegasus" i "Coro Originals"

W kolejnym poście pojawi się jeszcze więcej wyrobów firmy Coro, a póki co sprawdźcie swoją kolekcję broszek, a nuż znajdziecie tam sygnaturkę "Coro". Nie jest to niczym nadzwyczajnym - na Allegro, na Olx są broszki tej firmy, w bardzo rozsądnych, wręcz minimalnych cenach. Często nie są podpisane w opisach aukcji, przypatrujcie się zdjęciom. Nic tak nie wciąga jak polowanie na coś unikalnego.


Minęło już z pół roku odkąd ścięłam długie włosy, teraz ... zapuszczam znowu.  W poszukiwaniu idealnej  retro fryzury trafiłam na rok 1938.  Cóż, nie do odtworzenia w dzisiejszych domowych warunkach.
Artykuł z tygodnika "AS',  niesamowite, że aż tyle słów o JEDNEJ fryzurze....

FRYZURA 1938

"We wszystkich zakładach fryzjerskich słyszymy teraz rozpaczliwe wzdychania nad rewolucyjną fryzurą, która rozpowszechnia się coraz bardziej, jakkolwiek krótkie do niedawna włosy sprawiają niejedną trudność w zastosowaniu do nich nowego sposobu czesania. Teraz dopiero rozumiemy wyraźnie, jak wygodna była fryzura iż krótkich włosów, zdegażowanych nad karkiem lub spadających puszysto na uszy i szyję. Ale wzdychamy do niej na próżno. Los jej został przesądzony podczas tegorocznej imprezy „Rainbow room “ na "Rockefeller Center" w New-York City, na której powołano do życia „fryzurę 1938“ .



Tylko w pierwszej chwili wydaje się ona tak trudna do powszechniejszego użytku, bo można traktować ją bardzo indywidualnie i w wielu warjantach, zaczynając od ułożenia loków z dłuższych włosów i czekają aż inne podrosną.
Tymczasem przyznajmy od razu, że jest to fryzura w całem tego słowa znaczeniu piękna i elegancka. Już pani nie będzie patrzyła z przykrością, iż Kasie i Marysie naśladują jej sposób uczesania się, jak to niedawno stało się powszechnem zjawiskiem. Obecnie nie będzie talk łatwo naśladować artystyczne upięcie loków, wykonanych wprawną ręką dobrego fryzjera. Będziemy więc mogły cieszyć się indywidualną fryzurą, bez obawy napotykania dobrych kopij. Tych będzie mało. A złe kopje nie będą nas interesowały. 

 Przyjrzyjmy się nowej fryzurze od strony historycznej, bo ta jest istotnie ciekawa, jako stopienie aż trzech stylów fryzur i to bardzo od siebie odległych. A więc mamy w niej greckie spłaszczone loki, różniące się zasadniczo od wałeczków z ostatniej doby. Te misterne loczki, wymagające dużych zasobów sztuki fryzjerskiej, umieszczone są na szczycie głowy, naprowadzając nas na źródło tej fryzury, zaczerpnięte z fryzur epoki Ludwika XV. A wreszcie trzeci element nowej fryzury, odsłonięcie linij karku, uszu i skroni, odnieść trzeba do mody francuskiej z przed 100 lat (1818).

Stopienie tylu czynników stylu w jednem uczesaniu głowy, udało się twórcom fryzury najzupełniej. Obierając fryzurę dla swego typu urody, trzeba pamiętać o paru zasadniczych sprawach. Przy twarzy pociągłej, wydłużonej, przy uwydatniających się kościach policzkowych, trzeba unikać zbytniego wzniesienia loków na szczycie głowy. Loki w tym wypadku muszą być umieszczone niżej, ku tyłowi, aby nie wydłużać jeszcze bardziej profilu. Twarz okrągła, - delikatne rysy, mały nosek — to typ urody, predestynowanej dla nowej fryzury. Tu bez obawy można odczesać włosy gładko wokół linij skroni, uszu i karku, aby spiętrzyć loki na szczycie główki.


Ale jedno jeszcze małe zastrzeżenie: kark i uszy wymagają teraz systematycznej pielęgnacji, i gdyż okrywane tak długo włosami, to wielu wypadkach okazują się tak zaniedbane, że same panie uciekają przed nowem uczesaniem. Oczywiście, że takie małe zaniedbania dadzą się łatwo usunąć, ale nie wolno o nich zapominać.
 Wieloletnie używanie maszynki do strzyżenia czy brzytwy, pogrubiło skórę na karku i spowodowało trwałe jej zaczerwienie. W innych wypadkach nagromadziły się w tem miejscu złoża łuszczu, które trzeba rozmasować i zmywać spirytusem.

Także i uszka można niewielkim trudem doprowadzić do „kwitnącego" stanu. Kilka razy na dzień rozmasować delikatnie koniuszek ucha wielkim i wskazującym palcem. Wychodząc na chłodniejsze powietrze, natłu­ścić go delikatnie kremem, podobnie jak i  ręce. Przy maquilage‘u dać odrobinę różu na koniec ucha, łączący się bezpośrednio policzkiem. To wszystko doda żywotności muszelce usznej, która jest przecież jednym z ważnych atutów piękności.

Nowa fryzura wydobywa te atuty, każe im brać rolę dominującą, jakkolwiek w pierwszej chwili wydaje się to nam nie przygotowywanym efektem. 
Niemniej ze stanowiska czysto estetycznego powitać trzeba z uznaniem nową fryzurę właśnie za to, że odsłania piękno szyji, uszu i skroni, nie zakrywając zresztą w zupełności czoła, na które lekko tylko spadają misterne loczki. 

 Jest to fryzura słynnego fryzjera Hollywood, Pere Westmorea. Widzimy go na jednem ze zdjęć, jak przycina włosy gwiazdy filmowej Jane Wyman. 





Piękna ta wieczorowa fryzura pokazana jest tutaj i "en lace" i z tyłu i z profilu. Charakteryzuje ją zgrupowanie płaskich loczków na szczycie głowy, przyczem jeden spada na czoło, nad którem linja włosów ślicznie jest modelowana falistością pukli i wykończeniem loczków. Gdy spojrzymy na fryzurę od tyłu, widzimy, że wszystkie włosy są odczesane do góry, nieondulowane, a tylko końce ich tworzą misterne loczki, grupujące się środkiem głowy od karku do czoła, nad którem skupiają się najgęściej.

 Aby uzyskać piękną linję fryzury nad karkiem, gdzie porost włosów jest najobfitszy, wycina Pere Westmor trójkąt włosów nad karczkiem. Trójkąt ten ma za podstawę linję karczku pięknej pani, a zwęża się ku górze. Przy wycinaniu go postępuje Pere Westmor w ten sposób, że u podstawy trójkąta wycina włosy całkiem krótko a ku szczytowi trójkąta przechodzi w włos nieco dłuższy, degażując go tylko do 5 cm długości. Pozostałe włosy zaczesuje gładko do góry, przyczem wycięty trójkąt znika, bo zachodzące z obu stron pozostałe włosy zakrywają go, a końce ich zakręcone w loczki, schodzą się w tem miejscu ze sobą. 

Gdyby nie fakt wycięcia trójkąta włosów, powstałoby w tem miejscu takie zgęszczenie masy włosów, że fryzura nie mogłaby dać pożądanego efektu, polegającego na wysmukłym kształcie głowy, która wykwita nad młodzieńczą linją karku nieskazitelnym rysunkiem. I tu występuje zasadnicza różnica pomiędzy dawną fryzurą przedwojenną, której styl polegał na odczesaniu włosów do góry, ale stwarzał z tyłu nad karkiem wypukłość niemożliwą do usunięcia, a często powiększaną przez klamry i grzebienie. Teraz tył głowy zachowuje naturalny kształt, bo nadmiar włosów został wycięty przed uczesaniem. Fryzura Pere Westmore‘a zrobiona jest naturalnie przy pomocy trwałej ondulacji, która ułatwia tworzenie loczków i gwarantuje ich długi żywot."
Jesień to czas powrotu do rękodzieła. Nie ma nic przyjemniejszego jak ciepła herbata, kocyk, jakiś ulubiony serial w tle, w rękach robótka, a za oknem deszcz...
Jak najbardziej zachęcam do wydziergania sobie oryginalnym sweterków według przedwojennych opisów. Za inspirację może Wam posłużyc Miss Pitchy Patchy (klik) , która także korzysta z oryginalnych opisów z angielskich gazet.
My mamy swoje rodzime, nie gorsze :).


 "As" 1938 r. 
PISOWNIA ORYGINALNA

 "Ścieg zasadniczy, którym wykonany jest pullower obok reprudokowany, jest nastepujący: rząd pierwszy: 1 oczko gładkie, 1 oczko nawywrót. Rząd drugi naodwrót.

Wedlug rysunku zalączonego kroju, który należy odpowiednio do swej figury przystosować, należy wyrysować i wykroić sobie podwójnie, złożywszy papier, szablony.

Przed rozpoczęciem haczkowania należy przygotować sobie krój, którego połowę podajemy w reprodukcji. Podajemy jego wymiary, które zależnie do swej figury każda z pań poszerzy lub zwęzi. Podług tego kroju wykonuje się cały pullower podanym na początku ściegiem.

 Charakterystyczną ozdobą tego pullowera jest linja karczku zaznaczona na rysunku kroju ukosnemi linjami przerywanemi. W tym miejscu naszywa się sznurek, zrobiony z wełny użytej do pullowera.  Wełną  zaś ciemniejszą wykonujemy sznurek - do przewleczenia pullowera powyżej linji karczka oraz dołem na obwodzie.

Trójkąty, które wykańczają wycięcie szyi, wykonuje się tym samym ściegiem, co cały pullower.  Trzy z nich są w tej samej barwie, czwarty w tonie ciemniejszym . Na każdy trójkąt liczymy 10 cm szerokości i 12 cm długości. Przy średniej grubości wełny liczymy do wykonania 10 cm na szerokość czyli 30 oczek, a na wysokość 25 rządków, robionych w ten sposób, że na końcu każdego rzędu, ujmuje się jedno oczko aż do wykończenia szpica. Do wykonania paska, który jest w ciemnym tonie, wykonuje się 10 oczek, a ścieg ten sam, co i do całego pullowera.

 Czas na kolejny post z cyklu retro gotowanie, tym razem w roli głównej mięso cielęce, śliwki i grzyby, wszak już dawno rozpoczął się sezon grzybowy. Zapraszam!

"AS" z 1938 r. 
PISOWNIA ORYGINALNA



RULADA GRZYBKOWA
4  cale  jaja  ubija  się spiralką i aż  do spienienia,  następnie dodaje się szczyptę soli i piep­rzu oraz 4 łyżki  mąki i ubija dalej na gładką a płynną masę. Na podłużnej  blaszce  rozpala się  masło, wylewa na nie  przygotowane ciasto  i wstawia się do gorącego  piecyka na 20-30  minut. Upieczone  ciasto  pokrywa  się  uduszonemi na  gęsto grzybkami, zwija w rulon i  kraje w  skośne plastry.  Ruladę  podawać  można  jako  przystawkę,  lub też jako garnitur półmiska  z  pieczywem.

ZRAZIKI CIELĘCE A LA WINDSOR
Białą   fasolkę szparagową  dokładnie  obciągniętą  z  włókien   parzy  się wrzącą  wodą,  następnie  gotuje  w słonej wodzie z  kostką cukru. Ugotowaną osącza  się na durszlaku,   następnie kraje  w  drobną skośną  kostkę.  Łyżeczkę  masła  i  tyleż mąki  zasmaża  się  i  zalewa  szklaneczką  białego  wina,  zagotowuje i dodaje  4 łyżki kremowej  śmietanki, pół  łyżeczki soli  i tyleż  cukru  oraz  odrobinę  startej  skórki  cytrynowej.  Do  sosu  tego  wkłada  się pokrajaną  fasolkę  i  odsta­wia  wstawione  do  naczynia  z  gorącą  wodą.  30  dkg  mięsa cielęcego  przemiela  się  dwa  razy  z  dodatkiem  malej  bu­łeczki rozmoczonej  w  mleku.  Zmielone  mięso  uciera  się przez 10  minut  z  dworna  jajami,  łyżką  masła, solą,  łyżeczką  soku  cytrynowego i  szczyptą  białego  pieprzu.  Z  utartej  masy  mięsnej  formuje  się  małe  podłużne zraziki które  się  osmaża  na  maśle,  wkłada do  sosu  z  fasolką,  przy­krywa,  zagotowuje  i  dusi  jeszcze  przez  10 minut.  Potrawę  podaje  się  otoczoną  ryżem   lub  cienkim  makaronem włoskim.

PIECZEŃ CIELĘCA W MAJONEZIE
Kawał  półtora  kilogramowy mięsa cielęcego  z  dyszka  oczyszcza  się  z  kości, które  porąbane  nalewa  się  słabym  octem,  dodaje  różnych korzeni  i  jarzyn  oraz  soli  i  wygotowuje  na  bajc.  Mięso formuje  się  za pomocą  noża  lub  pałką  do  ubijania  w  duży cienki  płat,  ten  smaruje  się  masłem  sardelowem,  zwija w  rulon, umocowuje  nitką,  zawija  w  serwetę  i  układa w  dużym  rondlu  tak aby  leżał  prosto.  Wygotowany  tym ­czasem  bajc  odcedza  się  z  kości  i reszty  dodatków,  wlewa na mięso ułożone  w  rondlu i   gotuje  przez  godzinę  na  wolnym ogniu,  odwracając  mięso  po  jakimś  czasie,  aby  się równomiernie  gotowało.  Po  upływie  godziny  odstawia  się rondel  wraz  z  zawartością,  aby  zupełnie  ostygło,  co  zwykle trwać  musi  kilka  godzin.  Wyjęte  z  serwety  mięso  pozba­wia  się  nitki,  kraje  w  plastry  i  zestawia  w  całość  na  półmisku.  Majonez,  którym  się  pieczeń  pokrywa  sporządza się  z  4  żółtek  na  twardo  ugotowanych,  przetartych  przez sito.  Dodaje  się  1  surowe  żółtko  i  1/4  litra oliwy  dolewa­nej  kroplami  wśród  ciągłego  ucierania.  Gęstą  masę  ma­jonezową  rozprowadza  się  sokiem  cytrynowym   oraz  parą łyżkami  bajcu  z  pod  mięsa,  dodaje  drobno  usiekaną  sardelkę,  łyżkę kaparów  i  odrobinę  cukru,  aby  smak  złago­dzić.  Majonez  powinien  mieć  gęstość  śmietany,  dlatego w  miarę  potrzeby  można  się  posłużyć  rosołem,  w  którym się  mięso  gotowało.  Półmisek  ubiera  się  płatkami  cytryny  oraz  piklami.   (Przepis  ten  powtarzamy  na  życzenie czytelnika).

CZESKI PLACEK DROŻDŻOWY Z ŚLIWKAMI  30  dkg mąki,  szklankę  letniego  mleka,  w  którem rozrobiono  2  dkg drożdży  oraz  łyżkę  cukru,  2  żółtka,  łyżkę  topionego  masła,  i płaską  łyżeczkę  soli  i  skórkę  otartą  z  cytryny  lub troszkę  gałki  muszkat ulowej.  Wszystkie  te  dodatki  miesza  się  razem  i  ubija  łyżką  na zupełnie wolne ciasto. (W   miarę  potrzeby  można  dolać  letniego  mleka).
Ciasto rozciąga  się  na  palec  grubości  na  blaszce,  posmarowanej masłem  poczem  stawia  się   blaszkę   nakrytą   serwetka w  cieple,  aby  wyrosła.  W   międzyczasie  otwiera  się  śliwki węgierki,  przekrawując  je  wzdłuż  i  wyjmuje  pestki,  które się rozbija  i  wyjmuje  z  nich  ziarenka.  Te  tłucze się w  moździerzu,  miesza  z  kilkoma łyżkami  cukru  oraz  pianą ubitą  z  pozostałych  białek.  Wyrośnięte  ciasto  okłada  się rozpłaszczonemi śliwkami,  polewa  pianą  z  cukrem  i  wstawia  do  gorącego  piecyka  na  30-40  minut.  Upieczone  ciasto  ostudza  się   na  blaszce, poczem kraje  w  kwadraty i wyjmuje  kawałkami.


KONSERWA Z GRZYBÓW
Grzyby  tz.  prawdziwki  konserwowane  przez  sterylizowanie  sposobem Wecka,  przechowują  się  znakomicie  i  stanowią  w  zimie  mile  widzianą odmianę  na  naszym  stole.  Grzyby  na  ten  cel  wybierać należy  świeże i twarde o  ciemnych  główkach.   Grzybki pokrajane,  dobrze opłukane  i osiąkłe z  wody,  wkłada  się do  garnka  bez  dodatku  wody, z łyżką  masła  i  łyżeczką soli,  poczem  się  je  dusi  przez  godzinę  na  wolnym  ogniu uważając, aby się  nie  przypaliły.  Po godzinie odstawia się naczynie  przykryte  do  ostudzenia.  Słoiki  przeznaczone na  tę  konserwę  muszą  być  małe,  porcjowe,  gdyż  otworzony  raz  słoik musi   być zużyty,  inaczej  zawartość  się  zepsuje.  Napełnione  grzybami słoiki zalewa się  łyżką  topionego  masła  lub  oliwy,  zamyka  i  gotuje  w aparacie przez  godzinę,   licząc  od chwili zagotowania się wody w aparacie.
Znowu nastała jesień i oczywiście jak to ja, nawet tego nie zauważyłam.
Czas na trendy jesienno-zimowe 1938/39. Co ciekawe nie różnią się one aż tak bardzo od trendów na tegoroczną jesień i zimę, ale o tym w następnym poście.




Przypominajka modowa - 1938 r.

Moda w 1938 r. cechowała się niezwykłą elegancją. Wracał styl z początku XX wieku. Bardzo popularna była wtedy szczupła, podłużna sylwetka. Ubiór - czarna, zielona, brązowa lub bordowa sukienka lub garsonka ozdobiona haftem, aplikacjami. Na wierzch wełniany żakiet lub futro. Włosy zebrane do góry przybrane ekstrawaganckim kapeluszem. Noszono duże ilości biżuterii.
Na wieczór  - obcisła, długa sukienka i krótki żakiet ozdobiony haftem.
Fryzura - "pageboy" z kaskadą fal zrobionych przy pomocy palców i spinek lub włosy zaczesane do tyłu i po bokach w formie wałeczków (fryzura Georga Washingtona!). Fryzura musiała być odpowiednia do kapelusza.
Popularnym kolorem był cyklamenowy, natomiast szminki i róże o zimnym, niebieskawym odcieniu.





"As" 1938 r. JBC.

PISOWNIA ORYGINALNA

"Droga Zosiu! I znowu jestem w Paryżu. Teraz, dopiero dochodzę do przekonania, że w piosenkach kabaretowych tkwi dużo prawdy życiowej. — Jakżeż aktualna staje się znowu piosenka „Tylko o Paryż, Paryż, Paryż..,“ — Powiadam ci — istne cuda! Nie mam na myśli ani wieży Eiffla , ani Tiuilerjów, ani innych cudów architektury, bo te nie zmieniają się od lat. Ale ta moda. Powiadam Ci, określenie, że „ona ubiera się jak jej babka za młodych dni“ nie jest teraz bynajmniej rozumiane jako drwiąca satyra, lecz przeciwnie, jako wyraz najwyższego komplementu, dla eleganckiej pani.



Moda obecna jest niejako wierną kopją prze­łomu XIX i X X wieku. Co za przepych! Gdyby tak można przewieźć te cuda, a przede wszystkiem mieć fundusze na to, coby się przewieźć chciało! Prześliczne wcięte kostjumy kloszowe, przeważnie z zielonej wełny — zieleń dominuje obecnie w zaraniu jesieni, jak gdyby z zanikiem lata chciał się nią nasycić cały świat kobiecy — obramowane są puszystemi, gładkiemi, krętemi futrami, we wszelakich barwach i gatunkach.

Suknie wełniane przybierane są haftem i przeważnie w kolorach czerwonych i czarnych, bordowych i fioletowych. Poza materjałami zielonymi dominują wszystkie odcienie kolorów tabaczkowych, bordowych i popielato-brunatnych.



Na wieczór modny jest przede wszystkiem czarny aksamit.
Z materjałów na fasony sportowe lansowany jest trykot i jersey, przybrany aplikacjami, haftem stebnowanym itd. Największe powodzenie z futer mają lisy i breitszwance, oraz oposy.

Wróciły olbrzymie kołnierze, osłaniające twarz do połowy policzków.
W sportowych modelach widzimy oceloty, lamparty.

Płaszcz zyskał znowu na samodzielności, zwłaszcza w charakterze okrycia przejściowego; nie uzależnia się jego kroju ani motywów zdobniczych od spódniczki i bluzki, lecz najwyżej harmonizuje się pewne szczegóły wykonania ze suknią. Widziałam bardzo szykowne i twarzowe modele z t. zw. barankowej wełny czarnej, kasztanowej i granatowej, kombinowane z białą piką w formie obszywek, wypustek itd.



 Muszę Ci jeszcze opisać kilka modeli kapeluszowych. Dominuje naturalnie filc jedwabny i matowy. Spotyka się jednak także kreacje z weluru i aksamitu. Przeważnie są to płytkie fasony beretowe lub kapelusze wysokie, o oryginalnych kształtach główki, otoczonej ron­dem o fantazyjnej linji.
Widziałam również kilka bardzo szykownych „tricornów ", oraz bardzo ładne, egzotycznie upięte turbany.

Uderzyła mnie szczodrość mody w szafowaniu koronką jako rekwizytem zdobniczym na kapeluszach. Koronka spływająca z tyłu głowy, koronka ocieniająca twarz, koronka jako kokardowe upięcie — oto warjanty ostatnich przebojów. Kończę już moje sprawozdanie, bo chciałabym je jeszcze dzisiaj wysłać pocztą lotniczą. Żałuję, że nie możesz razem ze mną podziwiać cudów paryskiej mody i pozdrawiam Cię serdecznie. Mary."