Ostatnie posty

Naprawdę nie wiem, jak to się stało, że już połowa sierpnia... Wakacji tak jakby i nie było. Opaleniznę w tym roku mam stricte przewodnicką - opalone ręce, dekolt i stópki, czyli widać jakie buty najczęściej nosiłam podczas pracy. Poza tym nic. Twarz lekko piegowata, wszystko inne blade jak śmierć.
Można by powiedzieć, że tak zdrowiej i bardziej vintage :) ... Często słyszymy, że moda na opalanie pojawiła się po wojnie lub w latach 50-tych, wraz z nadejściem mody na bikini. Jak się okazuje, to jest powszechnie powielany mit. Opalanie było bardzo modne w międzywojniu i wtedy też przesadzano z częstotliwością wystawiania się na słońce.
Zapraszam do przeczytania felietonu z 1938 r. pod tytułem:

"UŚMIECHY PLAŻY"
pisownia oryginalna


 "Życie na plaży opromienia uśmiech słońca, w którego gorącem złocie pulsuje ono w rytm odwiecznej pieśni morza — tak, jak w takt jazzbandu  kół pociągu, biegnącego po szynach, płynie życie jego co dnia zmieniających się miesz­kańców.
Plaża jest królestwem ludzi wesołych, któ­rzy na złocistym dywanie jej piasków starają upodobnić się do bogów starożytnej Hellady.
Dyktatorem plaży jest słońce. Złote pro­mienie słoneczne nadają życiu na plaży jedyny sens — obronzowienie skóry. Człowiek na plaży, zwany w języku po­tocznym Indjan „bladą twarzą", jest czemś niesłychanie nieprzyzwoitem . Białość skóry wśród bronzu i czerni jest czemś wręcz prowokującem.

"Żółtodziób" lub raczej „białodziób", któ­ry przyjechał dopiero z miasta i pokazuje  na plaży swą bielutką skórę — jest po prostu „shocking". Człowiek taki czuje na sobie spojrzenia wszystkich ludzi dobrze obronzowanych i radby się pod piasek zapaść. Ma ochotę jak struś włożyć głowę do piasku, by nie widzieć ironicznych spojrzeń sąsiadów, któ­rzy wyciągają z dumą swe opalone od wielu pokoleń ciało. Jest to po prostu „nuworisz" plaży, intruz. Intruz taki czerwieni się ze wstydu, wybiera najbardziej osłonecznione miejsce i stara się opalić. A gdy po paru dniach schodzi zeń skóra — wydaje mu się, że jest najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.

Był kiedyś modny przebój, zaczynający się od słów: „Dla ciebie chcę być biała". Ten przebój na plaży jest stanowczo nieaktual­ny. Tu śpiewa się: „Dla ciebie chcę być czarna".

Poza opalaniem się na plaży flirtuje się i kąpie. Aby flirtować, należy znaleźć odpowiedni objekt. Aby się kąpać, trzeba znaleźć miejsce w morzu. Są miejscowości, w których łatwiej jest poflirtować, niż wy­kąpać się.
Flirt nad morzem do niczego nie zobowią­zuje. Ma to swoją bardzo dobrą stronę. Dzięki temu mogą flirtować wszyscy ze wszystkimi. Po przyjeździe do miasta nie poznajemy przeważnie naszych partnerów z nad morza, gdyż widywaliśmy ich wyłącznie w kostjumach kąpielowych. Przez dziesięć mie­sięcy spotykamy się z nimi na ulicy, mijamy ich obojętnie, a gdy potem znajdziemy się nad morzem, poznajemy ich po kolorze skó­ry, znakach szczególnych, znamionach na plecach.
Na plaży oceniamy ludzi według wyglądu ich ciała. Im piękniej jest obronzowione, tem wyżej cenimy jego właściciela.

 Potem przez jesień odbywa się odbronzowywanie bohaterów nadmorskich. Bogowie helleńscy siadają przy biurkach bledną, sta­ją się zwykłymi cherlakami, na których nikt nie zwraca uwagi. Lecz gdy nadejdą znowu ciepłe słoneczne dni, wtedy wracają do swe­go królestwa wody, piasku i słońca. Tam są prawdziwym i bogami."

I piosenka tygodnia  - Anna Chevalier "Reri" - Dla ciebie chcę być biała.
 PISOWNIA ORYGINALNA



"ZUPA WIOSENNA. 4 dkg ryżu wymywa się naprzód zimna wodą, potem zalewa filiżanką rosołu z kości cielęcych i dusi pod przykryciem do miękkości. Szczaw, szpinak, koper, szczypiorek, wszystkiego po kilka listków, środeczki z główki sałaty itp. płucze sic dokładnie i sieka drobno. Posiekaną zieleninkę wrzuca sic do wazy, w której.roztarto 1—2 żółtek z szklanką śmietany. Do uduszonego ryżu dolewa sic litr rosołu, zagotowuje, wlewa do wazy i miesza z śmietaną i dodatkami. Zupy nie gotuje sic więcej, tylko kontroluje, czy dość słona, dodaje jeszcze szczyptę cukru i pieprzu i wydaje z grzankami lub w ogóle bez dodatków.

SURÓWKA Z RABARBARU. Do tego celu użyty być może tylko rabarbar najlepszej sorty, tzw. malinowy. Doskonale wymyty kraje sic wraz z łupką w cienkie płatki poprzeczne, o ile możności skośnie, jak kiełbasę, poczem przesypuje sic go suto cukrem i pozostawia przez 24 godzin w chłodzie. Tuż przed podaniem kropi się surówkę winem lub likierem i przybiera konfiturami i bitą śmietaną.

SOS SZCZAWIOWY. Sos ten jest bardzo smaczny do kotletów ziemniaczanych lub jaj na twardo. Powinien być gesty. więc szczawiu należy wziąć sporo, 30—40 dkg. Obrane listki, wymyte i osączone, sieka się, dusi następnie na troszce masła i wody,  poczem się je przeciera i podprawia zasmażką z łyżki masła i mąki. W końcu rozrzedza się sos kwaśną śmietaną, zagotowuje i dodaje troszkę soli, cukru i prószynkę gałki muszkatołowej lub białego pieprzu, o ile gałka nie jest łubiana.

 JAJA NA ZIELONO. W pogoni za witaminami, znajdującemi się w surowych jarzynach, a których pragnie nas wygłodzony przez zimę z witamin organizm, przygotujemy sobie bardzo smaczne danie w następujący sposób: Z wszystkich ziół kuchennych, jakie możemy osiągnąć, a wiec: zielonej pietruszki, liści selera, estragonu, koperku, szczypiorku, szczawiu i sałaty zielonej, weźmiemy po trosze. Wypłukane dokładnie sieka się je drobno wraz z paru twardemi jajami i zalewa sosem, sporządzonym z 3 łyżek mocnego rosołu (z kostki buljonowej), łyżki octu lub soku cytrynowego, oliwy, musztardy oraz soli i cukru po odrobinie. W końcu dodaje się łyżkę gęstej kwaśnej śmietany. Dobrze wymieszaną sałatkę, ułożoną na salaterce, układa sic z wierzchu, twardemi jajami, pokrajanemi na plasterki. Do sałatki tej podać można ziemniaczki w mundurkach lub chleb z masłem.

 WĘGIERSKIE RAGOUT. 25 dkg tarhonji kupnej lub sporządzonej w domu (poniżej podaje przepis), zalewa się podwójną ilością wody lub rosołu i dusi z dodatkiem łyżki tłuszczu, na sypko. Osobno smaży sic posiekaną cebule na słoninę, dodaje drobno pokrajaną nereczkę, kawałek wątróbki i serca oraz po kawałku wieprzowego, wołowego i cielęcego mięsa, również w małą kostkę pokrajanego, soli i papryki łyżeczkę i dusi chwile pod pokrywą aż do zrumienia sic mięsa, poczem miesza sic je z tarhonją, dodaje łyżkę pomidorowej marmolady i wstawia do piecyka w drugiem naczyniu z gorącą wodą, na godzinę. Tuż przed podaniem miesza się potrawę z ósemką śmietany, co jednak może odpaść, gdy potrawa i bez tego dodatku jest dość tłusta.

 TARHONJA. Z 50 dkg mąki, 2 jaj i malej fliżanki wody, zagniata się bardzo twarde ciasto, które się na desce sieka przy częstem posypywaniu mąką na całkiem drobne kluseczki. W końcu przesusza się. ciasto rozsypane na brytwance lub blaszce w niezbyt ciepłym piecyku. Ciasto po winno się lekko zrumienić. Przechowywać je można przez czas nieograniczony w miejscu suchem a przewiewnem, zesypuje do płóciennego woreczka.

 GRZYBEK PTYSIOWY Z JABŁKAMI. Zagotowuje sic 1/4 litra mleka z łyżką masła i szczyptą soli. Wśród gotowania wsypuje się do mleka 10 dkg mąki i ubija na ogniu na gładkie przejrzyste ciasto, poczem odstawia się ciasto do ostudzenia. Osobno uciera się 4 żółtka z 10 dkg cukru z skórką, otartą z cytryny i 4 dkg masła, dodaje po trosze przygotowane ciasto; w końcu należy ostrożnie domieszać pianę z 4 białek. Do ciasta dodaje się pokrajane w płatki jabłko i garstkę rodzynków, mieszą lekko i wylewa na rozpalone na brytwance masło, poczem wstawia się do gorącego piecyka na 20—30 minut. Zrumienione ciasto rozrywa się w kawałki za pomocą dwóch widelców, podaje posypane cukrem z waniliją lub polane sokiem owocowym. Tego samego ciasta użyć można na rodzaj sufletu. Do tego celu układa się na ogniotrwałej misce osączony z soku kompot z jabłek, przekładając go konfiturami, wylewa na to przygotowane, jak wyżej podano, ciasto, oczywiście już bez dodatku jabłek, natomiast posypane grubym cukrem z migdałami. Dalsze postępowanie, jak wyżej. Podaje się w całości w tem samem naczyniu.
"Jak dbać o czoło" - artykuł zamieszczony na łamach tygodnika "AS" - 1938 r.

PISOWNIA ORYGINALNA



"Dbałość o estetyczny wygląd jest coraz powszechniejsza w świecie kobiecym, lecz tam, gdzie chodź i o kosmetykę, jest ta dbałość najczęściej ogromnie powierzchowna, ograniczając się do przypudrowania noska i policzków, ukarminowania warg i podkreślenia rzęs i brwi. O czole nie myśli się przeważnie wcale, jakkolwiek jasne, gładkie czoło jest wielkim atutem piękności. Im dłużej pozostanie bez zmarszczek, tern dłużej utrzyma się i cała twarz w świeżym młodzieńczym wyglądzie. A o to przecież chodzi każdej z pań.

 Zacznijmy od nastawienia psychicznego, które powinno wypisywać stale na czole pogodę ducha, chroniąc je najlepiej od powstawania zmarszczek, te bowiem, towarzysząc bolesnym rozmyślaniom, tworzą bruzdy pomiędzy brwiami i horyzontalne rysy. Aby im zapobiec lub wygładzić, gdyby już były, trzeba stosować masaż czoła, gdyż zmarszczki na czole postarzają ogromnie i nadają twarzy bolesny wyraz.

 Masaż czoła przeprowadzamy przy pomocy w skazującego i trzeciego palca praw ej ręki. Po natłuszczeniu końców tych palców krem em odpowiednim do danej cery (tłustym dla suchej a schnącym dla tłustej), opieramy je u nasady nosa, poczem przesuwa się niem i delikatnie ruchem wachlarzowatym ku górze. Masaż ten powtarza się codziennie przed spaniem, wykonując 10—20 przesunięć od nosa w górę czoła.

Przy zbliżającym się sezonie poziomkowym należy go wykorzystać dla pielęgnacji cery, a czoła w szczególności. Poziomki rozjaśniają skórę, a nawet przeciwdziałają powstawaniu piegów, które na czole usadawiają się ze szczególnem jakby upodobaniem. Zabieg jest bardzo prosty: pogniecione poziomki nakłada się na czoło i pozostawia na niem kilka minut, poczem zmywa się je letnią wodą. Ponieważ jednak okres poziomkowy jest krótki, dobrze jest przygotować sobie z nich nalewkę, równie skuteczną, jak i surowe jagody.

Nalewkę przygotowuje się w następujący sposób: pół szklanki dojrzałych, zdrowych i niepogniecionych poziomek zalewa się szklanką wina, dodając kwasu salicylowego na koniec noża. Słoik z tą zawartością obwiązuje się kawałeczkiem białej markizety czy rzadkiego batystu i stawia na tydzień w słońcu na oknie. Po upływie tygodnia zlewa się otrzymaną esencję, nie wygniatając wcale poziomek, dodając 3 dkg gliceryny i tyleż olejku migdałowego, oraz łyżeczkę nalewki benzoesowej. Nalewką poziomkową zwilża się codziennie przed spaniem czoło przez kilka minut, zmywając ją po przeschnięciu letnią wodą. Działa wybitnie wybielająco, zwężając przytem rozszerzone pory. Wiemy, że groźne wiotczenie skóry nie jest niczem innem, jak właśnie rozszerzaniem się porowatej powierzchni skóry, która już nie może sama powrócić do normalnego stanu. Kuracja poziomkowa ułatwia jej to zadanie, działając, odmładzająco i wydelikacając cerę.

Potężnym współczynnikiem zdrowia i pięknego wyglądu jest — nie zapominajmy o tem — sen. Dbając o wygląd, nic zaniedbujmy snu, który sprowadza pożądane od prężenie wszystkich mięśni i nerwów, wygładza zmęczoną cerę i chroni przed zmarszczkami. Ale musi to być sen w świeżem powietrzu, przy otwarłem oknie, czy też w dobrze przed spaniem wywietrzonym pokoju. Nie obojętną jest przytem i pozycja w czasie snu, najlepiej bowiem wypoczywa organizm przy pozycji leżącej swobodnie tak, aby zwolniły się wszystkie mięśnie z jakiegokolwiek naprężenia. Dla pielęgnacji twarzy i czoła dobrze jest przed spaniem zastosować rozpyłowy. wodny masaż lub tusz, co sprowadza zdrowy, silny i spokojny sen.
Kto cierpi na bezsenność, może z dobrym skutkiem stosować zamiast środków nasennych spożywanie przed udaniem się na spoczynek surowego jabłka, czy kompotu, albo wypiciem lemoniady z dodatkiem miodu, pamiętając, że wrogiem snu jest przepełniony żołądek, — wobec czego kolacja składać się powinna tylko z lekkiego posiłku, po którym po upływie godziny, odbytym w międzyczasie spacerze lub paru ćwiczeniach gimnastycznych, sen spłynie dobroczynnie na nasze powieki."

Kwas salicylowy do kupienia na stronach typu: Zrób sobie krem, Nalewkę benzoesową możecie kupić w aptece.
Retro gotowanie powraca! Wszystkie przepisy z 1938 r., będą pojawiać się co tydzień.


PISOWNIA ORYGINALNA

ZUPA Z RABARBARU - 50 dkg rabarbaru wymywa się pod bieżącą woda. następnie kraje w cienkie kawałki wraz z łupką, poczem gotuje się je z dodatkiem l,5  litra wody. kawałka cynamonu i skórki cytrynowej. Rozgotowany rabarbar przeciera się przez włosiane sito, słodzi wedle podobania, zagotowuje, podprawia łyżeczką mąki ziemniaczanej, rozkłóconej z kieliszkiem wina. Zagęszczoną w ten sposób zupę wlewa się gotującą na żółtko, roztarte w wazie z łyżeczką deserowego masła. Do zupy podaje się osobno słodkie" grzaneczki lub makaroniki migdałowe.

KOMPOT Z RABARBARU  - gotuje się w nowoczesny sposób tak: o,5 kg łodyg wymywa się, kraje w małe kawałki, następnie zasypuje 25 dkg cukru i odstawia na pół godziny. Rabarbar zagotowuje się następnie w szczelnie zamkniętem naczyniu, wstawia zaraz po zagotowaniu do skrzynki samowarka i pozostawia w niej przez godzinę. Po wyjęciu studzi się kompot i podaje przybrany konfiturami. Z braku skrzynki samowarka, którą można w każdem gospodarstwie własnym przemysłem a małym kosztem sporządzić, owinąć należy naczynie w gazety i ciepłą chustkę i pozostawić przez 2 godziny w spokoju. W ten sposób gotowany kompot z rabarbaru pozostaje w całości i zachowuje aromat.

MŁODY SZPINAK  Z  ŚMIETANĄ - 0,5 kg młodego szpinaku płucze się dokładnie i osącza na sicie. W rynce kamiennej rozpuszcza się 5 dkg masła i wrzuca potrosze osączony z wody surowy szpinak. Listki miękną w maśle i puszczają sok, w którym się duszą przez pół godziny, poczem dodaje się 4 łyżki gęstej śmietany, troszkę soli i łyżeczkę siekanej, zielonej pietruszki, zagotowuje i podaje z sadzonem i jajami lub parówkami.



RYŻ  ZAPIEKANY  ZE SZPINAKIEM  -15 dkg ryżu praży się z łyżką masła na ogniu, aż nabędzie złotawego koloru, poczem zalewa się go rosołem i dusi na sypko. 1/4 kg szpinaku przyrządza się na gęsto, miesza z ryżem , dodaje dwa utarte żółtka, troszkę soli i pieprzu oraz łyżkę parmezanu. Masę dobrze wymieszaną nakłada się do rynki, natartej masłem i wysypanej bułeczką, kropi masłem i w stawia do gorącego piecyka na pół godziny. Potrawę tę podaje się, jako jarskie danie dla siebie lub jako dodatek do dań mięsnych.

PRZYSTAWKA  Z  SZYNKI I JAJ - duże a cienkie płaty szynki osmaża się szybko z obu stron na maśle, poczem zawija się w nie jaja na półtwardo ugotowane i ze skórki ostrożnie obrane. Roladki te układa się na ogniotrwałym półmisku, otacza ryżem, posypuje się parmezanem lub innym tartym serem, kropi masłem i wstawia na 10 minut do gorącego piecyka.

PSTRĄGI - które mają być gotowane „na niebiesko", należy nabywać żywe, trzymać je w wodzie, a zabijać tuż przed gotowaniem, inaczej nie nabędą po gotowaniu ładnego koloru, który powstaje przez ścinanie się śluzu, znajdującego się na skórze ryby. Wodę z solą należy zagotować i trzymać w stanie warzenia; pstrągi zabija się przez uderzenie trzonkiem noża w głowę, następnie rozcina się ostrym nożem ryby, prowadząc nóż w kierunku od naciętej szyj i do ogona, aby zaraz wypatroszyć, szybko zanurzone w wodzie. Oczyszczone ryby układa się na ruszcie wanienki ciasno, jedną obok drugiej, grzbietem do góry, pozostawia przez 15 minut, aby zesztywniały, potem zalewa gotującym octem , tyle tylko, aby ryby nabrały niebieskiego koloru, następnie dolewa się ostrożnie brzegiem naczynia wrzącej wody z solą tak, aby woda rybę przykryła . Wanienko z rybą przykrywa się lekko papierem i pozostawia na piecu w takiem miejscu, gdzie woda będzie miała temperaturę bliską wrzenia, lecz nie będzie się gotowała, inaczej skóra na rybie popęka. Po trzech kwadransach ryba jest ugotowana, poznaje się to po oczach ryby, które wyglądają w tedy, jak białe, wystające paciorki. Ryby. wyłożone ostrożnie na ogrzany półmisek, nie tak ciasno jak się gotowały , przekłada się zielonem i gałązkami pietruszki. Osobno podaje się sos holenderski lub tylko rumiane masło. Są smakosze, którzy używają do pstrągów tylko surowego masła, twierdząc, że każdy inny dodatek psuje wytworny smak pstrąga. Chcąc rybę te podać na zimno, nie należy jej wyjmować z rosołu, lecz trzymać ją w nim aż do podania, nawet przez 2— 3 dni, oczywiście w lodowni lub chłodnem miejscu. Do zimnego pstrąga podaje się ocet i oliwę lub sos majonezowy. Uwaga: ryby należy przechowywać w naczyniu szklanem lub porcelanowem,  nigdy w metalowem .

PIECZONE  PIEROŻKI   Z MASĄ ORZECHOWĄ - 15 dkg masła, 15 dkg dobrze wyciśniętego sera i 15 dkg mąki. daje się na deskę i zarabia szybko za pomocą szerokiego noża, nie dotykając ręką na tęgie a gładkie ciasto. Przez pół godziny powinno ciasto spoczywać, poczem się je wałkuje na grubość grzbietu noża, wykrawuje większą foremką od pączków okrągłe placuszki, nakłada na środek każdego łyżeczkę masy orzechowej, formuje pierożki zlepiając brzegi białkiem, bez naciskania palcami. W gorącym piecyku pierożki silnie narastają. Po wyjęciu posypuje się je suto cukrem pudrem z wanilją. Masę orzechową sporządza się z mielonych orzechów i cukru w równych ilościach: gorącą śmietanką zarabia się orzech z cukrem na gęstą masę.
Zmieniam nieco format wpisów, gdyż mam wielką ochotę podzielić się z Wami serialami, które koniecznie musi obejrzeć każda osoba szyjąca i interesująca się modą vintage.

1. INDIAN SUMMERS (2015-)

Nowy serial brytyjskiego kanału Channel 4, który możecie legalnie obejrzeć online na ich stronie
TUTAJ. Tym, którzy słabo rozumieją "british-english", polecam włączenie angielskich napisów ("S" literka na dole ekranu).

Akcja serialu rozgrywa się w na początku lat 30-tych w Indiach, w prowincji Simla, u podnóża Himalajów, gdzie angielska elita towarzyska zwykła była spędzać czas monsunów.

Mamy tutaj niespełnioną zakazaną miłość, tajemnicę z przeszłości, chęć władzy i posiadania, a wszystko doprawione angielskim humorem, przepięknymi ujęciami przepełnionymi soczystymi kolorami i strojami z epoki.

Serial ten jest wspaniałą ucztą i bardziej trzyma poziom dobrego kina, niż pozostałe dwa, o których piszę niżej. Sądzę, że może być godnym następcą "Downton Abbey". W marcu tego roku rozpoczął się sezon drugi.

 Chętnie bym przygarnęła koralową sukienkę ze lnu...



 2. EL TIEMPO ENTRE COSTURAS - TIME IN BETWEEN (2013-2014)

Hiszpański miniserial opowiadający dzieje Siry, krawcowej, która podczas hiszpańskiej wojny domowej zmuszona jest do...
Zapraszam do obejrzenia, nie chcę spoilerować :) Serial może nie najwyższych lotów, ale ogląda się jednym tchem!
Z rąk Siry wychodzą doskonałe w każdym detalu kreacje. Przepiękne i gustownie ubiera się ona i jej przyjaciółka. Co ciekawe, niektóre ubrania na aktorkach to prawdziwy vintage, widać to zwłaszcza w zbliżeniach. Polecam, zwłaszcza tym, które próbują swoich sił w szyciu - motywacja gwarantowana!


Legalnie możecie obejrzeć TUTAJ - hiszpański + angielskie napisy (najlepszy sposób na naukę!). Jedyne czego potrzebujecie to przeglądarka Chrome z dodaną wtyczką Media Hint. Wtyczka ta zmienia adres IP na przyjazny dla danego kraju. 7 dni możecie korzystać za darmo, potem ... wystarczy zmienić mail na inny.





 3. VELVET (2013-2016)

Historia "Romeo i Julii" i "Notatnika" przeniesiona do  Madrytu, do lat 50-tych. Alberto jest właścicielem Galerii "Velvet", najlepszą partią w mieście, natomiast Anna to krawcowa od dzieciństwa mieszkająca na zapleczu Galerii. Obaj piękni i młodzi (chociaż aktorka mogła by być młodsza...) i nieszczęśliwie w sobie zakochani. Typowa telenowela hiszpańska z ciut wyższej półki. Dużo humoru, gadżetów z końca lat 50-tych i 60-tych i mnóstwo szycia!

Dzięki Galerii"Velvet" pogrążycie się w świat wysokiej mody - Coco Chanel, Balenciaga, Dior.
Polecam tym, którzy nie wystraszą się przekoloryzowanej opowieści.

"Velvet" legalnie możecie zobaczyć na Netflixie. Pamiętajcie, że wchodząc przez Chrome z włączona wtyczką MediaHint TUTAJ  trafiacie na amerykańską stronę Netflixu. Możecie zarejestrować się na bezpłatny próbny miesiąc (potrzebna karta kredytowa). Sprawdzone nie raz :).





Gorąco polecam powyższe seriale, a za jakiś czas zrobię przegląd kostiumów.
MIŁEGO OGLĄDANIA!!!

 Zapraszam, do przeczytania artykułu o sex-appelu męskim ze "Światowida" 1939 r.
Na końcu dzielę się swoimi ulubionymi lub wybranymi do obejrzenia filmami z niżej wymienionymi aktorami - linki prowadzą na "Filmweb".

"Gdy przed dziesięciu laty rozpisano w Hollywood ankietę, co najwięcej podoba się mężczyznom w aktorkach filmowych, scenicznych i rewjowych, słynna dziś — a wówczas debjutantka pisarska — Anita Louise (nie mająca nic wspólnego z aktorką o tem samem nazwisku) napisała o Vilmie Banky „She has it“ (ona ma to coś). Potem to „coś“ nazwała sex-appealem, zewem płci.


 Tak więc przyjęło się powiedzenie „sex-appeal“, które określa trudny do jasnego sprecyzowania wdzięk kobiecy. Jednostronne nastawienie miana „sex-appeal“ tylko względem kobiet jest wynikiem raczej pruderji niż faktycznego stanu rzeczy. Są przecież mężczyźni, których sława „gwiazdorów“ w dużej mierze opiera się na ich silnym sex-appealu. Mogą to być doskonali aktorzy, ale nie byliby amantami, gdyby się nie podobali kobietom. A to, że się podobają, jest właśnie wynikiem
sex-appealu.
Przyjrzyjmy się tym najbardziej „sex-appealicznym“ gwiazdorom filmu dźwiękowego. Wobec tego, że jest ich dość sporo — weźmy tylko dla przykładu najbardziej charakterystycznych, typowych.

1. Clark Gable. Silny, rosły, energiczny. Gdy zechce, potrafi być brutalny — ale z równem powodzeniem umie też być miły i łagodny. Ma czarujący uśmiech...



2. Gary Cooper. Milczący, skryty, opanowany. Wysoki i... bardzo anglosaski. Reprezentant mężczyzn, którzy nie wyznając miłości, kochają „na zawsze“... Ale nie mówią o tem.


3. George Raft. Ciemny, raczej niski, wysportowany, drapieżny. Ma niepokojącą, niebezpieczną, ponurą urodę. Człowiek, który nie pozwala kobiecie dojść do głosu.



4. Robert Taylor i Tyrone Power — to dwa młodzieńcy raczej, jeśli chodzi o typ urody, niż mężczyźni. Obaj odznaczają się urodą i specjalnym osobistym wdziękiem.




5. Innego rodzaju typem mężczyzny jest Errol Flynn. Wysoki, świetnie zbudowany, blondyn o pociągłej twarzy, czyni wrażenie człowieka „z zasadami“. Publiczność najczęściej widzi go jako średniowiecznego błędnego rycerza, który walczy w imię prawdy i sprawiedliwości.




6. Kontrastem prostolinijnego, wysportowanego Flynna jest Charles Boyer. Dojrzały, doświadczony, wytworny pan, który zna kobiety lepiej chyba, niźli one same. I ma marzycielskie oczy. Oczy za lekką mgiełką — która czaruje miljony jego zwolenniczek.

7. Cary Grant. W typie zbliżony do Taylora i Powera - w sposobie gry przypomina Gary Coopera.


Oni się podobają. Czemu? Najłatwiej odpowiedzieć - bo mają „sex-appeal“. Ale tego nie potrafimy bliżej określić. Może uczynią to za nas Czytelniczki."



NAJLEPIEJ ZOBACZYĆ ICH W:
Clark Gable - oczywiście "Przeminęło z wiatrem", aczkolwiek uwielbiam go też w każdej postaci, np. w "Ich noce".
Cary Cooper - oprócz późniejszych westernów polecam "Pan z millionami" z 1936 r. lub "Ognista kula" z 1941 r.
George Raft - nie mój typ urody, zastąpiłam bym go Bogartem, ale ..."Pół zartem, pół serio" (1959) lub młodszy w "Nocnej wyprawie" z 1940 r.
Robert Taylor - "Pożegnalny walc" (1940)!!!
Tyron Power - przygodowy "Czarny łabędź" z 1942 r.
Errol Flynn - wszystko, od "Robin Hooda", "Kapitana Blooda" "Sokół Morski" po "Nigdy nie mów do widzenia" z 1946 r.
Charles Boyer - "Guwernantka" z 1940 r. i "Gasnący płomień" z 1944 r.
Na koniec moja dziecięca miłość - Cary Grant "Arszenik s stare koronki" (1944).
Kwiecień plecień... Niby ciepło, świeci słońca, ale bez kurtki płaszcza lub trencza ani rusz.

Zobaczcie co proponowano wiosną 1939 r. w tym temacie w czasopiśmie  "Światowid"
PISOWNIA ORYGINALNA


]"Krój płaszcza wiosennego ustalił się w bardzo rozmaitych formach. A więc wąski i prosty fason, długi łub trzyćwierciowy, krojony w całości lub mniejszych partyj, z rękawami odcinanymi lub raglanowymi, z kołnierzami otwartymi lub bez kołnierzy, a zapięciami poniżej ranwersów lub bez nich a za to pod samą szyją. Może być też krój płaszcza bardzo rozszerzony dołem przez liczne godety. Może powybierać linje bardzo falujące, upodabniając się bardzo do cape‘u. Zresztą tu i ówdzie widzi się jeszcze i cape‘y do użytku w czasie bardzo oficjalnych wystąpień. Taki
jest np. purpurowy model „Le Bourget“ Wortha.

Paryżanka oddaje pierwszeństwo krojowi redingote. Daje on rzeczywiście piękną linję przez zwężenie w talji, którego nie można uzyskać przy żadnym innym kroju płaszcza. Wysmukłe sylwetki Paryżanek są do tego rodzaju płaszczy jakby stworzone. Redingote na godziny przedpołudniowe
jest utrzymany w charakterze sportowym, podczas gdy ten sam krój w zastosowaniu do płaszczyków popołudniowych jest znacznie bardziej wyszukany i strojny.
Jacques Heim skraca redingote o kilka centymetrów dołem, uzyskując przez to jeszcze bardziej młodocianą linję. Sukienka z odmiennego materjału, wyglądając z pod takiego płaszczyka, stwarza elegancki kontrast.


Jasne kolory opanowały także i dziedzinę płaszczy, co szczególnie tej wiosny jest przewidziane w kodeksach mody. Jasne kolory i materjały deseniowe, także i na płaszczyki. Kolory żółte i piaskowe zdają się przewodniczyć z odcieniem bursztynowym na czele. Obok nich blado-niebieskie; piaskowe, różowe i cyklamenowe. Na pełne lato oczekują płaszcze z białej wełny i tafty. Już teraz dużo ich pokazało się na pokazach mód w Paryżu.
Moda jasnych kolorów jest tak dominująca, że stosować się do niej muszą nawet i skórki na letnie futerka. Gronostaje czy baranki, które tak pięknie są teraz wyprawiane, że zupełnie imitują fakturę miękiej wełny, będą farbowane na najjaśniejsze kolory: szaro-perłowy, szaro-platynowy,
piaskowy, jasno-tabaczkowy, a nawet szaro-niebieski.
Przyznać trzeba, że wszystkie te kolory sa bardzo, dyskretne, pastelowe, nadające sie zarówno dla młodocianej buzi, jak i dla osób, które nie lubią już liczyć swych lat."