Moda na palenie w latach 30-tych

By | 22:30:00 Leave a Comment
Szokujący artykuł z  1937 r., zwłaszcza co się tyczy palenia u podlotków...


Pisownia oryginalna
"Czy pani pali? Ależ oczywiście, że tak. To się przyjęło, utarło — to poprostu wypada... Pytanie to słyszy się już teraz coraz rzadziej, staje się ono wprost anachronizmem. Zato coraz więcej się spotyka niepalących mężczyzn. Zjawisko to bywa bardzo rozmaicie interpretowane. „Mężczyźni są rozsądniejsi i bardziej opanowani od kobiet", pada z ust męskich wyjaśnienie. „Ach, absurd! Poprostu mężczyźni dzisiejsi niewieścieją, wypierani zwolna ze swych stanowisk i praw przez nowoczesną kobietę. Dlatego papieros czy cygaro, jeden z atrybutów męskości, przestaje im odpowiadać" — odpaliła na to przedstawicielka płci, do niedawna, słabszej.

Kto ma rację? Nie będziemy się o to spierać. Ale spróbujmy zastanowić się bez uprzedzeń, dlaczego kobiety palą teraz tak chętnie i to prawie wszystkie.
Nie jest to bynajmniej wynalazek kobiet dzisiejszych. Dawnemi czasy palenie tytoniu przez kobiety nie należało bynajmniej do rzadkości. Wśród kobiet z ludu jest to do dziś często spotykanem zjawiskiem: palą namiętnie cyganki, a wśród starych Hucułek fajka uchodzi za prawdziwy przysmak. Dlaczegóż więc kobieta powojenna stała się powodem tak wielkiego zgorszenia i tyle obudziła zastrzeżeń, gdy po raz pierwszy, z wdziękiem i dezęwolturą sięgnęła po papierosa?!
Kilkadziesiąt ostatnich lat XIX stulecia wyparło zwyczaj palenia u kobiet z towarzystwa, gloryfikując kobietę upoetyzowaną i sentymentalną, wątłą i „nieziemską" anielice. Takiemu typowi kobiety palenie istotnie nie odpowiadało. No i ludzie odzwyczaili się. przyjmując bez zastrzeżeń, że papieros, fajka czy cygaro — to przywilej wyłącznie męski, podobnie, jak noszenie spodni, łub strzyżenie włosów.

Dzisiejsza kobieta postanowiła wszystkiego spróbować: papieros bardzo jej smakuje, chodzenie w spodniach na wycieczki czy na nartach uważa za celowe i wygodne, a włosy ostrzygła bez żalu. gdy lustro jej powiedziało, że jej z tem do twarzy.
Jeśli chodzi o palenie, które u większości kobiet przeszło w nałóg, przyznać trzeba jednak, że jest ono dalekie od szablonu. Każda kobieta pali inaczej, tak jak jej to dyktuje jej typ, względnie typ, na którym się wzoruje, jakim chciałaby być. Obserwując palące kobiety, możemy ustalić pewne niezawodne recepty palenia. Inaczej pali podlotek, inaczej kobieta „umężczyźniona", inaczej dama z towarzystwa, inaczej wamp w dwóch odmianach — genre „portowy" i genre „salonowy".

Podlotek pali z reguły tylko cudze papierosy, gdyż własnych mu jeszcze posiadać nie wolno. Twierdzi, że zarówno smakuje mu drogi Abdullah, jak groszowy „Płaski" czy „Sport". Nie zaciąga się z reguły (może przez wrodzony instynkt samozachowawczy?), zato wypuszcza z impetem kłęby dymu, wydmuchując go ostentacyjnie, obojętne — nosem czy ustami.


Kobieta „umężczyźniona", ta, która upiera się przy włosach strzyżonych krótko ala garconne, nosi przeważnie angielskie kostjumy i bluzki z męskim krawatem, gardząc niewieściemi zajęciami i gustami — pali najchętniej papierosy bezustnikowe w zwyczajnej, bezpretensjonalnej cygarniczce, albo i bez niej. Wtedy szczyci się pożółkłemi śladami na palcach, jak również tem, że włosy jej, suknie i rzeczy osobistego użytku przesiąknięte są zapachem dymu. W dyskusji trzyma papierosa bokiem między zębami, nie wyjmując go przy mówieniu. Papieros w jej ręce przybiera prowokujący i wojowniczy charakter.

Dama z towarzystwa pali umiarkowanie i z wdziękiem. Papieros nie smakuje jej specjalnie, ale taki cieniutki, wytworny „Złota Pani" w wymanicurowanych paluszkach, to przecież ładnie wyglądał! Wyjmuje go w stosownym momencie (broń Boże przy jedzeniu!) z małej, ozdobnej papierośnicy, w której mieści się zazwyczaj nie więcej, jak 6. Od czegóż są zresztą mężczyźni? Poczęstują, gdy braknie.

Wamp: „genre portowy", pali ala Jean Harlow, z papierosem przylepionym do warg, otoczony kłębami dumy, z przymrużonem wzgardliwie jednem okiem, z miną na temat: „papieros"?! to dziecinna zabawka — kokaina, morfina... to prawdziwe narkotyki!"



Wamp: „salonowy" ala Marlena Dietrich pali w sposób wyrafinowany... papierosy w kolorowych bibułkach, zatknięte w długą, jak najdłuższą, ozdobną cienką cygarniczkę. Pali z wyrazem lunatyczki, zapatrzonej w dalekie — nieuchwytne wizje. Otacza się dymem, jak tajemniczym kadzidlanym obłokiem, z poza którego wpatruje się w ciebie wzrokiem, pełnym kuszących obietnic... Papieros, to dla niej spotęgowanie jej „sex appealu", to jeden więcej miłosny talizman...

Przeciwnicy kobiet palących, wysuwają chętnie zastrzeżenia natury estetycznej. Nie mają racji. Nieuprzedzony obserwator przyzna, że ładnej kobiecie papieros dodaje wdzięku. A ileż przytem sposobności do otoczenia się mnóstwem ślicznych, misternych drobiazgów, objętych wspólnem mianem „przyborów do palenia"!
Ozdobne papierośnice ze srebra, skóry, szyldkretu czy galalitu, cygarniczki z kości słoniowej, perłowej masy czy bursztynu, wytworne zapalniczki najróżniejszych systemów (oczywiście stemplowane!) i tyle innych cacek, których cel użytkowy jest tylko pretekstem do stworzenia czegoś modnego, estetycznego i ozdobnego. A kobiety przepadają za takiemi drobiazgami.
A więc naprzekór wszystkim moralistom nie zanosi się na to, aby piękna pani wyrzec się miała prędko tego dyskretnego a wiernego sprzymierzeńca swego wdzięku, jakim jest — papieros..."
E. M.

Nowszy post Starszy post Strona główna

0 komentarze: